Seminarium wyjazdowe Bio::Flow

1939462_884411904976643_4537238054436732971_oCzerwiec był dla nas bardzo, ale to bardzo pracowitym miesiącem – jeśli w maju myśleliśmy, że już więcej nie może dziać się wokół Biotopu, to w czerwcu musieliśmy zweryfikować to przekonanie 🙂 Dotarły wreszcie – po dłuższym czasie oczekiwania – zebrane pieniądze i od razu przystąpiliśmy do prac. W Biotopie będzie więc wreszcie łazienka dla gości (i to już za dwa tygodnie), a stolarz wziął wymiary okien w drevenicy. Borykamy się z koniecznością skoszenia łąki – częściowo musimy to zrobić mechanicznie, ale sprawa wymaga ostrożności, bo na łące czają się chruściele, przepiórki, żmija, ropuchy i reszta życia, o którym nie wiemy. Od lipca ruszamy z innymi pracami remontowymi we wnętrzach domu gościnnego i drevenicy. Krotko mówiąc – pracy dla wolontariuszy nie zabraknie.

Bardzo miło nam także donieść, że od jutra będziemy gościć uczestników seminarium wyjazdowego Bio::Flow – będzie to podsumowanie projektu, który realizowaliśmy w Galerii Sztuki Wspołczesnej Bunkier Sztuki w 2014 roku. Cykl spotkań warsztatowych został podsumowany w wydawnictwie „Bio::Flow. Poradnik miejskiego ogrodnika” (w otwartym dostępie). Współorganizatorem seminarium wyjazdowego jest także Pracownia Edukacji Żywej z Mikołowa, która specjalizuje się w psychologii rozwojowej oraz pedagogice w naturze i bliskiej naturze. Bardziej jednak liczymy na nowe otwarcie i kto wie, może jakieś kolejne początki? W każdym razie jesteśmy niezwykle szczęśliwi, że zgodzili się przyjąć nasze zaproszenie znakomici goście, artyści i animatorzy kultury z Polski i Słowacji. Ogromnie cieszy nas udział Eli Jabłońskiej, m.in. inicjatorki projektu Nieużytki Sztuki, z którym współpracujemy (i któremu kibicujemy) zresztą już od jakiegoś czasu – cieszymy się także na spotkanie ze starymi znajomymi: Peterem Hapčo i Markiem Adamovem z absolutnie niepowtarzalnej Stanicy w Żylinie: stworzyli ten ośrodek od zera i prowadzą działalność z rozmachem, który naprawdę robi wrażenie. Ich ośrodek to prawdziwa czołówka działań kulturalnych nie tylko na Słowacji, ale na skalę europejską (i nie jest to przesada). I wreszcie radość płynąca z możliwości spotkania lokalnych aktywistów z Zamagurza – a w tym przypadku „lokalne” nie znaczy wcale „prowincjonalne”, wręcz przeciwnie. Lukaš Marhefka ze Spišskej Stárej Vsi opowie o realizowanych wraz z przyjaciółmi projektach: czasopiśmie Zamagurske Noviny (którego jesteśmy fanami, jak zauważyliście, od dawna) oraz odnoszącym sukcesy teatrze Ramagu. Miroslava Movsisyan Polanska przedstawi projekty realizowane w Starej L’ubovňi – zarówno w ramach Centrum Volneho Času, gdzie pracuje, jak i inicjatywy obywatelskie z tego miasta. Historia naszej współpracy z Mirką – podobnie jak z Markiem i Peterem – sięga bardzo daleko wstecz – jeszcze w 2002 roku organizowaliśmy warsztaty parzenia herbaty w naszej ówczesnej sądeckiej Galerii Stary Dom. Bardzo ucieszyło nas także, że o co nieco o wsi zgodził się opowiedzieć Pan Starosta, Jozef Musala.

Chcemy wspólnie z wszystkimi uczestnikami zastanawiać się nie tylko nad relacjami sztuki i natury, ale także nad tym, co znaczy i czym jest aktywność kulturalna w konkretnych społecznościach,  w których żyjemy.

Prócz tego – blok zajęć warsztatowych Pracowni Edukacji Żywej (dr Maja Głowacka i dr Bogdan Ogrodnik), wycieczki etnobotaniczne po obu stronach granicy, uprawa fotografii organicznej pod wodzą nieocenionego Bogdana Kiwaka i wszystko to, co urodzi się ze wspólnych pomysłów.

Grupa warsztatowa jest już zamknięta, ale mamy nadzieję, że jest to raczej nowe otwarcie, a raczej wiele nowych otwarć 🙂

Reklamy

Odkrycia, dary, praca!

przebisniegiOstatnie dni w Biotopie przyniosły „odkrycie” kilku kęp dzikiej śnieżyczki przebiśniegu (Galanthus nivalis) – symbolu przedwiośnia, rośliny miododajnej i powszechnie lubianej. To drobne, ale przyjemne „odkrycie” naturalnego zasobu 🙂 nastąpiło przy okazji sporej pracy nad zaniedbanym do granic możliwości niewielkim sadem złożonym z jabłoni, śliw i… czarnego bzu. Udało się usunąć suche gałęzie i tzw. „dziczki”, trochę rozluźnić zwarcie kępy zdziczałej śliwy (lub ałyczy?) bez odstępowania od przyjętej w Biotopie zasady: zero wycinki. Powoli ukazała się naszym oczom piękna i bardzo stroma skarpa, która daje całkiem interesujące możliwości ogrodnicze. Skarpa po moich i A. cięciach wykonywanych konsekwentnie piłami ręcznymi (z jedynie godzinną pomocą p. Piotra, jednego z pierwszych sympatyków BL i Jego pilarki) nadaje się doskonale do zagospodarowania metodą forest gardening. Po trzydniowej pracy, cały teren pokrył się gałęziami, konarami i wraz z tym co wiatr obrywał i rzucał latami pod drzewa, utworzył trudny do przebycia gąszcz… Mając takie zasoby materii organicznej i strome, wrażliwe na wydeptywanie stoki, szybko zdecydowaliśmy się na wykonanie zapory antyrumoszowej. Całą wypełniliśmy gałęziami, zaczynając od najstarszych i najgrubszych, a kończąc na drobnych i suchych. Wyszło to znakomicie i pierwsza permakulturowa robota jest wykonana! Poza zaporą, która będzie dawała schronienie różnym organizmom, zatrzymywała wodę i osuwającą się ziemię, dawała latami bogatą glebę, wyznaczała dostępny szlak dojścia do stromych powierzchni, otrzymaliśmy kilka mikrośrodowisk dla rozmaitych roślin. Wstępne rozeznanie przyniosło listę zastanych drzew, krzewów, roślin zielnych oraz mchów, porostów, grzybów, ale także rozenanie w tym co i gdzie można będzie dosadzić!

lechnicasad

Udało się też posadzić dwie spore kępy barwinka  (Vinca minor) na uporządkowanej skarpie i przebrać zasoby topinamburu (Heliantus tuberosus) przechowywane do sadzenioa wiosną. W przebieraniu i oczyszczaniu z pleśni bulw topinamburu i sadzeniu barwinka pomagała Maja, a Bogdan w tym czasie zwalczał mechanicznie tarczniki ( z pomocą ściereczki, letniej wody i cierpliwości) na mini cytrusie, który przetrwał w Lechnicy zimę i kilka temperatur wokół zera stopni… Maja i Bogdan prowadzą własną Pracownię Edukacji Żywej.

lechnicamajaboglechnicamajavincatopinambur1W sobotę do Biotopu przyjechali moi przyjaciele leśnicy: Janek z Martą i ich córką, a w samochodzie w jakiś magiczny sposób pomieścili: tradycyjny (dębowy) pień do rąbania drewna i kilka (!) solidnych kawałków z pni brzóz z naroślami i rakowatością, jako uzupełnienie zbioru dydaktycznego. Przypominam, że pierwszy transport złożony był z wybranych, wielkich narośli na brzozie służących do budowy rytualnych samskich bębnów wróżebnych goabdes. Dla tych, którzy chcą więcej informacji na ten temat jest nasza książka: Vggi Varri. W tundrze SamówWydawnictwo Alter

lechnicapieniekTrudno mi wyrazić wdzięczność za te przejawy przyjaźni, zainteresowania Biotopem Lechnica i pomoc w organicznym budowaniu tego niezwykłego miejsca! 🙂 Pracując w rytmie słońca, dyktującego długość dnia, odkrywamy następne kawałki scenariusza jaki napisała tu Natura. Jedynie dla próby opisania tego procesu nazywamy to permakulturą… Biotop Lechnica jest jak poczwarka wciśnięta w zaciszny kąt stodoły. Nie jest jeszcze efektowna i nie nadaje się do podziwiania, ale wprawne oko widzi w niej motyla.

poczwarka

Myszołowy włochate nad Lechnicą!

lechnicapiorka

W niedzielę (22.02.2015) nad naszymi domami pojawiły się dwa piękne myszołowy i chwilę krążyły w pełnym słońcu. Ubarwienie i wielkość wskazywały, że były to myszołowy włochate (Buteo lagopus) na przelotach. Miło, że ptaki gniazdujące w tundrze przy kole podbiegunowym, mogliśmy obserwować na Zamagurzu… Znamy dobrze ich letnie tereny!

Tego samego dnia, w czasie gdy osiem osób, tylko na chwilę zeszły z podwórka Biotopu do dolnego domu na serwowaną przez L. kawę, rozegrał się dramat, którego ślady udało się utrwalić Bogdanowi Kiwakowi na prezentowanej fotografii. Był to cichy i szybki atak z powietrza na sikorę! Przeprowadził go jastrząb (Accipiter gentilis), którego już raz obserwowaliśmy podczas nieudanego polowania na bogatki odwiedzające nasz karmnik. Tym razem musiało się udać, bo pozostało tylko kilka piórek i ślady muśnięcia skrzydeł drapieżnika pozostawione na śniegu.

Celebracja

Ciąg dalszy obrazków z naszego świętowania wspólnego bycia na kawałku zamagurskiej ziemi – minerały, elementy, rośliny, zwierzęta i ludzie w pełnej harmonii. Tutaj w obietywie Loni Dohojdy, której niniejszym pięknie dziękujemy!

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Prapremiera

W miniony weekend, 13-15. listopada, urządziliśmy prapremierę Biotopu Lechnica – odzew na zaproszenie rozsyłane gdzieś w połowie października przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania i szybko okazało się, że musimy wstrzymać się z zapraszaniem, bo zwyczajnie się nie pomieścimy 🙂 Jeśli więc zaproszenie do Was nie dotarło, to nie znaczy, że zostaliście pominięci – Biotop ma swoją dosyć określoną pojemność (i tak już zostanie). Wkrótce jednak będą kolejne okazje, to spotkanie odbyło się w zupełnie pionierskich warunkach (w sobotę jedna z ekip kończyla podłogę na werandzie, a nasz wspaniały pan hydraulik kończył podpinanie instalacji sanitarnych) – był to jednak bardzo piękny czas. Sprzyjała nam pogoda (ostatni tak ciepły weekend z przepięknym, późnojesiennym słońcem) i okoliczności (wpadło wielu naszych polskich i słowackich przyjaciół). Gościliśmy m.in. znanego z warsztatów, koncertow i nagrań Michala Smetankę, a także Andrzeja Chlebickiego, który wprawdzie trochę się w takich okazjach od tego dystansuje, ale na codzień jest profesorem Polskiej Akademii Nauk i specjalizuje się w niewidocznych gołym okiem grzybach, co zresztą może mieć dla Biotop Lechnica zasadnicze znaczenie. Niektórzy mogą pamiętać znakomite wystąpienia Andrzeja w ramach naszego cyklu Bio::Flow w krakowskim Bunkrze Sztuki. Przyjechała nasza bardzo, bardzo dawna przyjaciółka, Mirka Polanska – tylko osoby z bardzo długim stażem kontaktów z nami mogą pamiętać, że Mirka kiedyś prowadziła Putovną Čajovnię w naszej sądeckiej galerii Stary Dom. Była to na długo przed tym, zanim čajovnie stały się znane i w kraju nad Wisłą… W ten sposób nić łącząca minione i obecne żywoty została podtrzymana (na dobre i na złe). Ta fantastyczna grupa ludzi z Warszawy, Krakowa, Beskidu Niskiego, Sląska, Starej L’ubovni, Kežmarku, Levočskych Vrchov i… Erewania wygenerowała to, co w Biotop Lechnica najważniejsze – twórczą energię i radość, która powoduje, że spotkanie jest prawdziwym świętem – a przecież taki jest cel Biotopu Lechnica.

Fotografie Loni Dohojdy mówią same za siebie ( a wkrótce fotografii będzie znacznie więcej w kolejnych wpisach).

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Spires That In The Sunset Rise w BiotopLechnica!

stitsrlechwerandstitsrlechnica

STITSR to dwie znakomite kobiety grające autorską muzykę z rejonów elektroakustycznej psychedelii. Przyjechały do Europy zagrać kilka koncertów i po występach w UK i Belgii, przez Berlin, dojechały do Wrocławia. Po udanym koncercie we WRO (z udziałem Michała Litwińca, 17.10.2014) zagraliśmy rozbudowany mocno koncert w KRK (także z ML, ale i z małą pomocą Janka Kubka, 18.10.2014). Następne trzy dni to podróż (autobusem i samochodem Eda Fertala – producenta i muzyka ze Słowacji) do Lechnicy i spacery nad Dunajcem… i oczywiście BiotopLechnica. To pierwsi goście z USA jacy nas odwiedzili i to w fazie remontu… Tara i Ka były zachwycone Pieninami, Zamagurzem i Lechnicą! Dzisiaj, kiedy piszę o Nich, siedzą już w samolocie do Nowego Jorku. Po wczorajszym koncercie w Wiedniu (odważnie wyruszyły wczesnym rankiem z Czerwonego Klasztoru do Wiednia z całym sprzętem (!) autobusem i pociągami przez całą Słowację wg. marszruty jaką przygotowała im A.) będą wieczorem w domu! Więcej o Spires…na ich stronie: http://www.stitsr.com

Swoją drogą, to w ten sposób przetestowana została doskonała (szybka: Czerwony Klasztor – 7.30 / Wiedeń – 16.20) droga z BiotopLechnica do Wiednia… 🙂

stitsrlechedostodolstitsrtarapiecstitsrbusstotsr3K