WYSTAWA! Lechnica… w Krakowie!

O naszych Plenerach : Fotograficzna Akcja Górska I i II w listopadzie 2016 i czerwcu 2017 roku już pisaliśmy, ale teraz z radością opiszemy podsumowanie tych pionierskich i jak się okazało, owocnych Akcji! Jak to zwykle bywa, po radosnym fotografowaniu w grupie pasjonatów, przychodzi czas na wybór najlepszych prac i trudne samoograniczenie w wyborze tych, które mają być publicznie wystawiane. Później, wyzwaniem jest sama produkcja wystawy, a w tym, jej ważnej części, czyli wernisażu.

WystawaSarotKalmus

WystawaKiwakLudzie

WystawaSarotTlum

Jak mówi się w starych księgach: wielu było wezwanych, ale nieliczni zostali wybrani…  w naszym przypadku Autorzy to: Napoleon Bryl, Timea Budzakova, Dawid Juszczyk, Bogdan Kiwak, Omar Marques, Krzysztof Olszak, Elżbieta Prokopowiecz, Agnieszka Rembiasz, Marcin Sarota, Małgorzata Tomica-Pyrdoł. Wystawa obejmuje 41 fotografii wymienionych Autorów. Muszę przyznać, że nasi Autorzy (poza Bogdanem i Marcinem, którzy byli równocześnie organizatorami FAG), wykazali dużo cierpliwości i wiary w finał, który nie jawił się wszystkim jako oczywisty. W dobie kultury cyfrowej, coś co trwa ponad rok, wydaje się być całkowicie nierealne i mało kto, zdobywa się na systematyczną pracę i wiarę w realizacji założonego celu. Tym bardziej dziękuję Autorom i Ekipie Realizatorów, że nie ulegli śmieciowej kulturze błyskawicznych baniek mydlanych o połyskliwym, cyfrowym zdobieniu 🙂 ! Elżbieta Prokopowiecz wyszła daleko poza rolę Autorki fotografii i wiele zrobiła dla promocji Wernisażu w klasycznym, najbardziej skutecznym i zwyczajnie prostym stylu promocji slow… 🙂 Dziękujemy Jej i kilku innym osobom za życzliwą pomoc! A i my sami też coś do tego dołożyliśmy! 🙂

WystawaSarotOficjele

WystawaSarotUśmiech Zazwyczaj podziękowania tzw. czynnikom oficjalnym,  są dość zdawkowe i nie dotykają sensu działania. W naszym wypadku możemy być dumni, że zaufanie jakim nas obdarzyli mieszkańcy Lechnicy i pan Starosta Jozef Musala, zaowocowało zaufaniem i życzliwością w czasie przygotowań do Wystawy. Bez tego zaufania i entuzjazmu szefa Stowarzyszenia Słowaków w Polsce, pana Ludomira Molitorisa i Jego współpracowniczek : pani Jolanty Korczyńskiej i pani Ewy Kozioł, takiego Wernisażu pewnie by nie było.

WystawaSarotTrzech

WystawaSarotJozef

Stara szkoła mowi, że wernisażowi i wystawie powinny towarzyszyć wydawnictwa; plakat, zaproszenia i katalog… i udało się: plakat zaprojektował Bogdan Kiwak i p. Ewa Kozioł, zaproszenie z fotografią Bogdana Kiwaka zaprojektowała Ewa Kozioł. Z Katalogiem było sporo pracy, ale mimo technicznej skromności, od dzisiaj zaczyna być wydawnictwem legendarnym! 🙂 Fotografie przedstawiające Autorów i po jednej pracy każdego z Nich, przekazali wraz z notkami biograficznymi sami Autorzy w swoich językach: polskim, słowackim i angielskim. Tu włączyła się w realizację projektu niewidzialna ekipa: Anna Nacher, która przełożyła skrócone notki o Autorach na język angielski i jest współautorką „wstępniaka” do Katalogu. Weronika Gogola, młoda pisarka, której głośny debiut zadziwił wielu, gościnnie dołożyła swoje świetne tłumaczenia tekstów polskich na język słowacji. Weronika gościła w Biotopie Lechnica i mamy nadzieję, że to dopiero początek dobrego kontaktu i współpracy. Katalog w wersji podstawowej zaprojektował Marcin Sarota, a wersja ostateczna jest wynikiem pracy p. Ewy Kozioł z moim udziałem. Wszystkie druki wykonała Drukarnia Towarzystwa Słowaków w Polsce w Krakowie. Kilkaset Katalogów poszło w świat już w pierwszej godzinie naszego spotkania podczas Wernisażu.

WystawaKiwakJozefplus

WystawaSarotBog

Przypomnieć wypada, że Górskie Akcje Fotograficzne i Wystawa, pojawiły się naturalnie jako część pracy Biotopu Lechnica, tworu bardzo delikatnego, nie zinstytucjonalizowanego i potwierdzającego swoje istnienie realnymi owocami pracy.  Biotop Lechnica zajmuje się permakulturą i bioregionalizmem, a klasyczny model permakultury zauważa i szanuje społeczność miejscową. Fotografowanie jest bliskie tej praktyce, bo notuje to co jest, nie całkiem bez osobistego zaangażowania, ale bez prób na usilne zmienianie, nieprzemyślane przystosowywanie i modyfikowanie rzeczywistości według wydumanych wzorów.

Przybycie na Wernisaż przedstawicieli Instytutu Słowackiego w Warszawie i Konsulatu Generalnego Republiki Słowackiej w Krakowie, to już wielkie zaskoczenie i zaszczyt!  Ucieszyło nas to bardzo, bo zdecydowanie podnosi wagę naszego skromnego przedsięwzięcia i otwiera drogę do następnych (nie tylko naszych) działań. Dziękujemy!

liscienawiatrTYt

spitzenbergStudio

Podczas Wernisażu zaprezentowaliśmy oficjalnie (premiera) krótki film pt. Liście/na/Wiatr, zrealizowany na Szpicy, górze ważnej dla Lechnicy. Zdjęcia i montaż filmu zawdzięczamy Marcinowi Sarocie, a z braku chętnych, ja sam wykonałem krótki, dobrowróżbny rytuał posyłania wysuszonych liści bzu czarnego z pomocą wiatru, we wszystkie strony świata. Liście poniosły życzenia powodzenia dla wszystkich, którzy znajdują się w drodze! Korzenie tego rytuału kryją się w najstarszych pokładach celtyckiej obecności w Pieninach. Film jest pierwszym z cyklu miniatur filmowych skupiających się na obszarze Zamagurza i jego bogatej kulturze, wyprodukowanym przez Spitzenberg Studio. Film inicjuje szersze działanie, które ma na celu stworzenie studia filmowego, fotograficznego i nagraniowego w Biotopie Lechnica (także fizycznie!)… chociaż wydaje się, że to plany na nieco dalszą przyszłość. Po oficjalnej prezentacji filmowej,  już dla bardziej wytrwałych mieliśmy jeszcze pokaz drugiego filmu pochodzącego ze Spitzenberg Studio (który ilustruje rozmaite strategie życiowe)  oraz prezentację fotografii z pracy Biotopu Lechnica, którą z wielką uwagą oglądał nasz gość z Indii, a do tego rozumiał wszystko dobrze, dzięki cierpliwym tłumaczeniom i objaśnieniom Nataszy Styczyńskiej.

WystawaSarotDziewcz

WystawaSarotdzieci

No i na koniec, a przecież nie na końcu! z przyjemnością odnotowuję wspaniałą i liczną grupę przybyłych na Wernisaż. Nie mogę i nie chcę operować słowem „publiczność” czy „miłośnicy fotografii” … bo wiem, że na Waszą obecność w Galerii Sztuki Słowackiej w Krakowie wpłynęło wiele rozmaitych czynników i na tym poprzestańmy! Bardzo Wam dziękuje! Byliśmy razem z Gośćmi przybyłymi z Lechnicy (!), byliśmy razem i rozmawialiśmy  w języku przyjaźni.

WystawaKiwakFoceniefot

WystawaKiwakfotysame

Fotografie z Wernisażu: Marcin Sarota (pamiętał o koledze Bogdanie Kiwaku!) i Bogdan Kiwak (nie pamiętał o koledze Marcinie Sarocie!, którego bardzo mi brakuje w tym przeglądzie fotek z Galerii) 🙂

Fotografii jest i będzie pewnie jeszcze znacznie więcej… z pewnością naprawimy kilka braków w dokumentacji! 🙂

 

 

 

 

Reklamy

Plener i Fotograficzna Akcja Górska Lechnica 2016 – fotograficy uprawnieni do składania prac na wystawę

anetaplener1

Plener można uznać za udany i niezwykle urozmaicony co do technik, obiektów i sposobów myślenia o fotografii. Pierwsze nadsyłane wglądówki zaskakują poziomem, a to dopiero początek… Autorzy mają prawo nadesłać maksymalnie 10 własnych fotografii (powstałych pomiędzy 10 a 14 listopada 2016 roku w Lechnicy i bliskim otoczeniu wsi) na planowaną na 2017 rok wystawę (minimum to trzy fotografie). Powinno to nastąpić nie później niż do końca stycznia 2017 roku. Mamy jednak nadzieję, że prace spłyną do nas jeszcze w tym roku!? Spodziewana ilość bardzo interesujących fotografii, skłoniła nas do szukania poza wystawą innych jeszcze form wykorzystania fotografii za zgodą Autorów. Format fotografii został ustalony na 40 x 50 cm, 40 x 55 cm oraz 50 x 70 cm. Autorzy zdecydują, który z podanych formatów jest dla ich dzieł najodpowiedniejszy, ale ze względu na kompozycję planowanej wystawy byłoby wspaniale dysponować wszystkimi trzema wskazanymi formatami.

Będziemy się w tych sprawach kontaktowali bezpośrednio z uczestnikami naszego fotograficznego spotkania na Zamagurzu.

Lista fotografików uprawnionych do składania prac na Wystawę:

1. Joanna Bratko-Lityńska (PL)

2. Napoleon Bryl (PL)

3. Timea Budzáková (Słowacja)

4. Dawid Juszczyk (PL)

5. Bogdan Kiwak (PL)

6. Ksenia Kucharska (PL)

7. Omar Marques (Portugalia)

8. Krzysztof Olszak (PL)

9. Elżbieta Prokopowicz (PL)

10. Marcin Sarota (PL)

 

Wszystkim bardzo dziękujemy za aktywne uczestnictwo w Plenerze i FAG Lechnica 2016 i wypatrujemy prac wystawowych.

Fot. Aneta

Międzynarodowy plener fotograficzny

dsc_4451

Zapraszamy na II Plener Fotograficzny w Biotopie Lechnica! W dniach 11-13. listopada spotka się kameralna, ale międzynarodowa grupa fotografików, których zadaniem będzie sporządzenie wielokrotnego portretu Lechnicy – przepięknie położonej wsi na Zamagurzu, która na taki portret ze wszech miar zasługuje. Ilość tematów i technik jest więc niemal nieograniczona, spróbujemy zawęzić pole działania podczas wspólnej dyskusji na miejscu. Ideą jest przygotowanie wystawy, którą będziemy chcieli pokazać w miejscowym urzędzie gminy i poza samą Lechnicą na wiosnę 2017.

Uczestnictwo w spotkaniu jest bezpłatne, należy tylko opłacić koszty noclegu (10 EUR/noc/osoba). Nocleg w niewielkim pensjonacie na miejscu. Zainteresowanych prosimy o kontakt na adres marek.styczynski@gmail.com lub bogdankiwak@gmail.com

Warunkiem rezerwacji miejsca jest wpłacenie należności za nocleg do 30. października 2016 roku (dokładniejsze informacje pod wskazanymi wyżej adresami).

Uwaga! warsztaty zbieracko-przetwórcze!

Uwaga, zwróćcie uwagę na zakładkę „Aktualne warsztaty” – jest tam już dokładny program II-gich Jesiennych warsztatów zbieracko-przetwórczych z Kają Nowakowską  i Markiem Styczyńskim, od 11 do 13 listopada! Mocne i odważne wejście w trudną porę roku – to Wam pomoże na jesienno-zimowe smutki 🙂

Kozłek sałatka…

roszponkakwiaty

W listopadzie 2015 roku posialiśmy zagonek roszponki warzywnej Vallerianella locusta i raczyliśmy się jej smacznymi liśćmi w kwietniu i maju! Ta powszechnie „znana” roślina jadalna kupowana jest chętnie w hipermarketach. Chciałem sprawdzić jak ta roślina wygląda w normalnej uprawie, bez chemicznych dopalaczy i sztucznego dogrzewania poza przykryciem siewek agrowłókniną na zimowe miesiące. Pierwsze co widać było już w grudniu i wczesną wiosną, to liście – nie takie okrągłe i nieco innego koloru niż z uprawy masowej i zapewne pozbawionej organicznego podłoża. Rozmiary na wiosnę także biją na głowę te znane, okrągławe i raczej drobne listki w plastikowych pojemnikach… Od kilku dni roszponka w naszej uprawie kwitnie i zmienia radykalnie wygląd. Zaczyna przypominać „normalną” roślinę, która dziko występuje w Europie (także w Polsce…chociaż u nas jest uznawana za archeofit) i nazywana jest na wiele sposobów – kozłek sałatka, raponkuł, sałatka oraz na wiele gwarowych sposobów zniekształcania słowa – roszponka (roszpunka… itd.).

Roślina jest uznana w Polsce za ginącą na stanowiskach naturalnych?

Roszponka jest bardzo smaczna i poza zestawem witamin i minerałów „sałatowych” zawiera także olejki eteryczne, a w zawartości witamin i kilku innych składników bije na głowę powszechnie znane sałaty. Nie jest prawdą, że „czym niejsze liście, tym smaczniejsze” jak to wyczytałem w niektórych opisach spotkanych w sieci… odwrotnie, dopiero spore, normalnej wielkości liście mają cały aromat i dobry smak, co jest całkowicie zrozumiałe. Interesujące są opinie, że sałatki z roszponki działają uspokajająco i uzupełniają niedobór żelaza w organiźmie ludzkim?

Roszponka ma swe miejsce w jednej z bajek Braci Grimm… A my w Biotopie czekamy na nasiona i naturalny wysiew, co wzbogaci zestaw roślin jadalnych rosnących na naszym podwórku. Może uda się zebrać trochę nasion z własnej uprawy?

 

 

 

 

 

 

 

Ściana (dla) ptaków

budkizestawienie

Historia projektowania i budowania tzw. budek dla ptaków jest dłuższa i barwniejsza niż się to zazwyczaj przyjmuje. Dominują w niej trzy nurty: ornitologiczny, artystyczny i społecznościowy, a poprzedzał je stary nurt mocno utylitarny – garnki i kosze ustawiane na murach i płotach dla zwabienia ptaków, które znajdowały zastosowanie w ubogiej wiosną kuchni…

Nurt ornitologiczny bazował niegdyś na konstruowaniu budek na wzór naturalnych dziupli (nawet nazwa – dziuple dla ptaków, lub sztuczne dziuple dla ptaków sugerowała źródło wzorów tych konstrukcji oraz to, że będą służyły tzw. dziuplakom) zasiedlanych przez określone gatunki ptaków. Polecane były budki wykonane z kawałków pni drzewnych z wywierconym wnętrzem i otworem wlotowym, a także wyposażonymi w daszek… Tego rodzaju konstrukcje były na większą skalę trudne w budowie, trudne w kontrolowaniu zasiedlenia i czyszczenia ze starych gniazd i dość podatne na pękanie. Wraz z wprowadzeniem ochrony ptaków przez państwowe jednostki zarządzające lasami, rozpoczęło się poszukiwanie tanich, łatwych do zrobienia i solidnych budek dla rozmaitych gatunków ptaków owadożernych – głównie sikor, ale i drobnych ptaków śpiewających i gatunków chronionych. Zarządzający lasami próbowali w ten sposób spłacać dług zaciągnięty u przyrody pozbawianej w sporym tempie starych, dziuplastych drzew i tzw. ostępów leśnych na rzecz jednowiekowych, równo sadzonych upraw leśnych jednego gatunku. W „budkologii” leśnej celowali Niemcy, ale polski profesor Jan Bogumił Sokołowski (1899-1982) zaproponował bezkonkurencyjne w tamtych czasach tzw. skrzynki dla ptaków. Wykonuje się je z desek, są tego samego kształtu, ale różnej wielkości i z otworami, których średnice pozwalają na precyzyjne przeznaczanie skrzynek dla określonych gatunków ptaków. W kolekcji podobnych skrzynek „Sokołowskiego” jest też skrzynka tzw. półotwarta o nieco innej budowie.

budkakilkablisko

budkikilkablisko2

Potem było już tylko ciekawiej… ornitolodzy, wyjątkowo krytyczny odłam przyrodników wszystkowiedzących, odkryli po latach wymyślania propozycji dla każdego gatunku odmiennych i bardziej wymyślnych, że najlepiej, gdy ptaki mają swoje gniazda w dziuplach i spokojnych, naturalnych i wielogatunkowych ostojach… Ornitolodzy, którzy zajmowali się badaniem (i rzecz jasna ochroną…) ptaków, które nie należały do „dziuplaków” nie chcieli być gorsi w urządzaniu miejsc lęgowych dla swoich ulubieńców i pojawiły się metody przycinania gałęzi wybranych gatunków drzew i krzewów dla szybszego i obfitego kształtowania tzw. okółków, których obecność miała umożliwić zakładanie gniazd ptakom wijącym gniazda… W nurcie „budkowym” pojawiały się konstrukcje nowatorskie i do takich należały budki trocinobetonowe systemu prof. Graczyka z Poznania. Budki te miały wiele zalet, ale także poważną wadę – spory ciężar. To zdecydowało, że nie przyjęły się (chociaż powinny!) w praktyce leśnej.

budkadrabina1

budkikuba2

Warto wspomnieć, że budowanie sztucznych miejsc lęgowych zapoczątkowały nie ptaki, ale… pszczoły i trzmiele, bo ule ( i ich pierwsze wzory – kosze) były właśnie tego typu konstrukcjami. Obecnie buduje się wielkie skrzynki lęgowe podobne do tych prof. Jana B. Sokołowskiego, ale przeznaczone dla chrząszcza – pachnicy dębowej oraz wiele rozmaitych schronień dla pszczół samotnic. Do prawdziwych rarytasów nurtu sztucznych mega budek dla ptaków należą zapewne konstrukcje, jakie oglądałem w Londynie na rekultyowanych terenach Parku Olimpijskiego. Jedna z nich to „budka” wielkości kontenera dla zimorodków, a druga, to sztuczna skarpa dla jaskółek brzegówek. Bardzo ciekawe konstrukcje mają sprawdzone i wykonywane w dużych ilościach skrzynki dla jeżyków i rozmaite wzory skrzynek i schronów dla nietoperzy.

budkikuba1

budkiblisko2

Pozostałe nurty „budkologii” to nurt artystyczny i społecznościowy. Tutaj też czeka nas wiele odkryć rzucających nowe światło na historię „poczciwych budek dla szpaków” czyli wyobrażeń jakie panują w Polsce od jakiś 80 lat… Nurt artystyczny sięga do istoty dziupli/budek/skrzynek dla ptaków, czyli do ich przeznaczenia. Zasiedlanie budek to interesujące zagadnienie –  zajmuje się warunkami technicznymi, upodobaniami lokatorów i estetyką, materiałami … czyli architekturą ptasich mieszkań. Zainteresowanie ptakami w tym nurcie początkowo było drugorzędne, bo to ludzie chcieli mieszkać „jak ptaki” (określenie „bird homes” oznacza w architekturze interesujący nurt budownictwa mieszkaniowego i nie są to jedynie „domki na drzewach”)… Artyści sięgali także po potrzeby ptaków i zadawali sobie/innym pytanie: czy ptakom wszystko jedno w czym mieszkają? czy architektura jest ptakom potrzebna czy zbędna? co z kolorami, kształtami, rozmiarami, budowlami eksperymentalnymi? Prawdę mówiąc, to artyści właśnie mieli chyba najwłaściwsze podejście, bo uwzględniało ono niewyobrażalne bogactwo modyfikacji jakie tworzy natura, a także to, że przyroda nie zna założeń wstępnych i nie eliminuje bez sprawdzenia niczego, co może zaistnieć. To artyści próbowali odpowiedzieć na pytanie, co gdyby ptaki mogły mówić? Co by nam powiedziały? Pewnie to temat na szerszy esej, ale warto wspomnieć dwa związane ze sobą ( i z nami, bo dziejące się w bliskiej nam Europie) projekty ptasie. Pierwszy z nich oczarował mnie całkowicie datą powstania, finezją pomysłu i wykonania ! W 1920 roku węgierski malarz Lajos Kassak stworzył projekt pt. Birdarchitectur w postaci malowanych projektów budek dla ptaków. Zaprojektował je w stylu Staatliches Bauhaus znanym powszechnie jako Bauhaus. Ważne, by powiązać okres powstawania stylu/szkoły projektowania Bauhaus, która powstała i rozkwitła w Niemczech w latach 1919 – 1933… i czas projektowania modnych i funkcjonalnych domów dla ptaków przez Lajosa Kassaka – 1920 r.! Jeszcze nie koniec dat…! W 2011 roku artysta węgierski – Tamas Kaszas (urodzony w latach 70.) zbudował w ramach projektu Birdhouses in the frame of Animal Farm serię budek dla ptaków wzorowaną na projektach Kassaka z 1920 roku! Od czasu do czasu, podczas wystaw architektonicznych widuje się artystyczne wizje konstrukcji budek dla ptaków, budowanych z drewna, ze szkła i nowych materiałów budowlanych (nowa ceramika!), co zaświadcza, że nurt ten pozostaje witalny w wieku ponad stu lat!

budkiwewnatrz

Pozostaje jeszcze nurt społecznościowy i jest on chyba najtrudniejszy do opisania. Bogactwo konstrukcji nie da się ująć w ramy… sztuczne gniazda tworzy się ze starych butów, z tykw, bambusu, gliny, pustaków, butelek plastikowych, rynien, rozmaitych pojemników i rur… Jedyne co można zrobić w miarę dobrze, to wskazać kilka celów budowania „budek” dla ptaków. Poza podstawowymi jak próba pomocy ptakom wobec kurczącęj się naturalnej oferty mieszkaniowej i ochroną gatunkową lub preferowaniem naturalnych metod ochrony przed tzw. szkodnikami niszczącymi drzewa, zbiory, zasiewy itp. pojawiły się nowe: zajmowanie się ptakami dla zdrowia (swoista relaksacja płynąca z zajmowania się istotami innymi niż ludzkie) i zajmowanie się ochroną bioróżnorodności jako wyrażenie troski o środowisko naturalne, co w wielu krajach (właściwie we wszystkich…) ma swe konteksty polityczne. Budowanie budek dla ptaków i sprowadzanie ich w miejsca, gdzie społeczność realizuje swoje wspólne cele jest przyjemne, kształcące, stosunkowo łatwe, ćwiczy kreatywność i manifestuje inne niż czysto materialne cele w życiu. Akcje wspólnego projektowania, ozdabiania i zawieszania budek dla ptaków to całe wielowątkowe przedsięwzięcia, które wymagają osobnej analizy. W tym nurcie powstają najodważniejsze konstrukcje, które ornitologów przyprawiają o zawrót głowy i panikę… tak czasem mało mają wspólnego z uświęconą wiedzą o ptakach i przeświadczeniem, że nie zmieniają się one od setek lat… Nic bardziej mylnego! Pierwsze przykłady, jakie mi przychodzą na myśl, to bocian czarny, kruk i sokoły: z leśnych i górskich odludków stają się dość już pospolitym elementem środowiska zamieszkiwanego przez ludzi… A jest takich gatunków znacznie więcej…

budkiMystodol

budkiwernisaznas3

Fotografie Bogdana Kiwaka, jakie publikuję na blogu pochodzą z montażu i wernisażu ściany mieszkań dla ptaków jaka powstała 5-6 kwietnia 2016 roku w Biotopie Lechnica. Ten artystyczny projekt dr Jakuba Pieleszka z ASP w Gdańsku miał długi okres inkubacji i czekał na właściwy czas, miejsce i konsultację wprawnego przyrodnika. Wszystkie te trzy okoliczności pojawiły się późną jesienią 2015 roku i pozwoliły na przewiezienie głównej części instalacji z pracowni Artysty i zainstalowanie jej na ścianie stodoły, przy pewnej pomocy ekipy Biotopu i zaprzyjaźnionego fachowca, specjalizującego się w wykonywaniu projektów zagospodarowania ochronnego rezerwatów i pomników przyrody.

Kuba Pieleszek jest malarzem, otwartym na pokrewne nurty w sztuce. Pracuje jako asystent na ASP w Gdańsku.  Malarskie wyczulenie na kolor, fakturę, zainteresowanie drewnem jako klasycznym materiałem plastycznym, światem przyrody, działaniami łączącymi sztukę ze społecznym jej praktykowaniem, dają w przypadku Pieleszka realne i bardzo interesujące rezultaty. Z mojego punktu widzenia jest ważne, że instalacja Gdyby ptaki mogły mówić… (taki tytuł zaproponował Artysta), inspirowana budownictwem wielorodzinnym (?), jest dynamiczna i ma zmieniać się w czasie, niejako obrastać nowymi odgałęzieniami, które podyktuje sama przyroda. Już w pierwszych godzinach dość trudnego montażu (część zewnętrzna z otworami wejściowymi jest połączona z częściami mieszkalnymi ukrytymi we wnętrzu stodoły, a tylne ściany wykonano ze starych kwater okiennych zakrytych tkaniną dla umożliwienia oglądania wnętrza w razie potrzeby) bardzo zainteresowane okazały się trzmiele… Sporo rozmawialiśmy o zastosowaniu kolorów i jest to zagadnienie bardzo ciekawe z punktu widzenia rozpoznawalności budek i preferencji ptaków. Znane są sprawdzone metody oznaczania uli dla pszczół i trzmieli kilkoma czystymi barwami, a co do ptaków, to … gdyby tylko mogły mówić! 🙂

W montażu, dokumentowaniu i skromnym, roboczym wernisażu uczestniczyli: Kuba Pieleszek (autor projektu), Marek Styczyński (konsultant przyrodniczy), Bogdan Kiwak (fotografik), Marcin Sarota (fotografik) i Wiesiek Borkowski (doradztwo i pomoc techniczna), a także Małgosia Braun (pracowniczka Pienińskiego Parku Narodowego i sympatyczka Biotopu Lechnica).