PERMATAK! OLLA i BIOGRUPY

IMG_1993

Czas jest bardzo gorący (w przenośni i niestety także dosłownie) i praca goni pracę, dlatego też w skrótowy sposób zasygnalizuję trzy tematy – Permatak, system trwałego i oszczędnego nawadniania roślin OLLA oraz przykład biogrupy w permakulturze BIOTOPu LECHNICA.

Permakultura oznacza znacznie więcej niż sam ogród i techniki ogrodowe, realizowane w zgodzie z zasadami ekologii. Ponieważ pionierskie permakultury na świecie liczą obecnie ponad 30., a nawet 40. lat (!), to wiele się dzieje obecnie w sferze społecznej budowanej na bazie zdrowego ogrodu, pełnego inspiracji, ale też pożytków i żywności.

Na Słowacji działa bardzo interesująca organizacja o nazwie PERMATAK. Wzorowana pierwotnie była na australijskiej formacji PERMABLITZ czyli „permakulturowego błyskawicznego ataku”. W obydwu wypadkach, mimo militarnej poetyki, chodziło o symboliczne pokazanie idei szybkiego, bardzo kompetentnego i skutecznego postępu prac w permakulturze z pomocą dobrze przygotowanej grupy interwencyjnej. To spełnienie snów wielu ludzi, którzy samotnie lub z niewielką pomocą przyjaciół, realizują pionierskie założenia ogrodowe. W takiej sytuacji potrzeba nam zazwyczaj zwykłej, fizycznej, skutecznej, ale i świadomej celu pomocy z zewnątrz. Wysłuchiwanie nawet najbardziej słusznych wykładów, rad i instrukcji nieproporcjonalnie licznej grupy propagatorów i nauczycieli projektowania permakulturowego, nie sprawia, że pracy nam ubywa…

Permatak jest sposobem na praktyczną realizację projektowania permakulturowego, a konkretnie tej jego części, która zajmuje się zasadą, która mówi o spełniania wielu funkcji przez każdy, pojedynczy element permakultury.  Permatak, poza konkretnie wykonaną pracą, służy realnej wymianie doświadczenia i wiedzy, budowaniu trwałej wspólnoty permakulturowej (sieciowanie) w oparciu o autentyczne podstawy i tworzenie ważnych motywacji dla działania.

System Permatak działa praktycznie jako grupa ok. 10. osób, które przybywają do konkretnej permakultury na przeciąg weekendu i wykonują potrzebne tam prace w uzgodnieniu z gospodarzem miejsca. Zarówno grupa Permataku jak i gospodarze mają swoje obowiązki. Gospodarz przygotowuje miejsce pracy, narzędzia, nocleg i wyżywienie, a grupa interwencyjna zobowiązuje się pracować w sposób odpowiedzialny i z pożytkiem dla gospodarstwa. Miłym zwyczajem Permataku i goszczących grupę jest przygotowanie dodatkowych atrakcji w postaci ogniska, ciasta, wina itp. drobnych, ale miłych gestów. Gospodarze nie płacą za pracę, a Permatak nie płaci za naukę i gościnę. W grupie Permataku są czasem osoby towarzyszące z dziećmi, czasem ktoś przybywa z psem, ale normą jest zgłaszanie i uzgadnianie tego rodzaju poszerzenia grupy gospodarzom.

Najważniejszym warunkiem zostania gospodarzem grupy Permataku jest to, że trzeba wcześniej uczestniczyć przynajmniej dwa razy w grupie interwencyjnej i pracować na rzecz innych. Myślą przewodnią Permataku jest wizja Bila Mollisona, która mówi, że ” prawdziwe bezpieczeństwo mamy wtedy, gdy patrząc przez okno widzimy naszą żywność rosnącą w ogrodzie, a nieopodal pracują nasi przyjaciele„. Rozbudowaną informację o słowackim Permataku przynosi lipcowy numer pisma DOMA v ZAHRADE i świetny artykuł pióra Jozefa Fekiać’a i z niego pochodzi fotografia fragmentu artykułu powyżej.

Z tego samego źródła podawałem wcześniej opis zasady działania systemu OLLA

Zobaczcie proszę, jak buduje się zręby tego systemu. Na fotkach widać jak przygotowuje się miejsca i wkopuje naczynia olla, a do tematu będę powracał, bo na prawidłowe działanie systemu potrzeba czasu.

IMG_2034

Naczynia olla przybyły do Biotopu… tu widać pierwszą część.

IMG_2035

Naczynia rozmieszczone w miejscach gdzie najlepiej będą służyły roślinom jakie chcemy uprawiać ( tu sadzonki gojnika, białej szałwi i babki…). Oczywiście, najlepiej gdy naczynia są już wkopane gdy sadzimy rośliny, ale w tym przypadku wszystko potoczyło się inaczej niż zakładałem…i byłem zmuszony do działania odwrotnego. Bywa i tak.

IMG_2037

Przymiarka olla do stanowiska z mandragorami i różeńcem.

IMG_2040

Kopanie dołka… dla olla…

IMG_2041 (1)

IMG_2042 (1)

Delikatnie zakopujemy całe naczynie, pozostawiając jedynie otwór wlotowy. Nalewamy do środka wody (deszczówka) i zamykamy przykrywką aby olla nie stała się pułapką dla drobnych zwierząt.

IMG_2046

IMG_2044

Permakultura to budowanie możliwie różnorodnych środowisk i inicjowanie w ten sposób działania gry sił przyrody, tak aby otrzymać wysoką bioróżnorodność i trwałość, a także wytworzyć zwielokrotniony efekt styku. Wykorzystując zastaną sytuację podstaw ekologicznych w postaci gleby, uwodnienia, mikroklimatu itd. (biotopu) inicjujemy i do pewnego stopnia modelujemy zestaw gatunków i ich sąsiedztwo (inicjujemy lub odtwarzamy właściwą biocenozę), co po pewnym czasie razem wykształca tzw. ekosystem. W Biotopie Lechnica mamy to szczęście, że warunki glebowe, ukształtowanie terenu i rozmaitość środowisk jest znaczna, co ułatwia budowanie naturalnie bogatego ekosystemu, ale praca wymaga wiele wysiłku i uważnej obserwacji, a także czasu.

Na fotce widać prawdopodobnie trwałą, urozmaiconą biogrupę, zbudowaną na miejscu pierwotnie okresowo zalewanym przez wodę o skrajnie niekorzystnej glebie. Na tym „najgorszym” miejscu w ogrodzie, założyłem prosty kompostownik, wyniesiony nieco nad powierzchnię gleby (2014), gdzie po trzech latach budowania podłoża, umieściłem kilka roślin wieloletnich, lub – jak w przypadku malwy czarnej – delikatnie popierałem rośliny wyrosłe z samosiewu pochodzącego od pobliskiej kępy posadzonych malw. W 2018 roku wyłoniła się biogrupa i pojawiły się dodatkowo dzikie kozłki lekarskie.

Kępa stanowiąca zasadniczą biogrupę obudowana jest trwałymi stanowiskami mięt, tataraku, trawy „żubrówki” i rabarbaru, a pośród nich, w tym sezonie, pięknie regeneruje się posadzona kilka lat temu jabłonka, którą bardzo silnie zgryzł jeleń i która została spisana na straty. Tego rodzaju biogrup mam w ogrodzie kilkanaście, a już niezbyt wiele pracy i czasu dzieli mnie od tego, że połączą się w jeden urozmaicony system, w którym będzie można obserwować dynamiczne zmiany, ale i korzystać z pożytków jakie przynosi. Pośród wielu plusów jakie mają tego rodzaju biogrupy i środowiska – jednocześnie dynamiczne i trwałe – jest ten, że od trzech lat ilość pracy włożona w uprawę tej cząstki ogrodu spada gwałtownie i obecnie jest to już jedynie bardzo kształcąca obserwacja i mini ingerencje wiosną. W porównaniu ze stanem jaki zastałem 6. sezonów temu, to zupełnie inne miejsce! Poza trudnymi do wyceny pożytkami w rodzaju uczenia się, satysfakcji z podjętej pracy i trafnych wyborów, poznawania gatunków (biogrupa kryje mało znany okrzyn jeleni), stwarzania środowisk dla bogatej fauny (ptaki! owady!), przyjemności estetycznej i odpoczynku od dominacji krajobrazu technicznego, są także pożytki z kozłka, jeżyny bezkolcowej, mięt, tataraku, malwy czarnej i rabarbaru. Być może dołączą do tego w przyszłym roku pierwsze jabłka?

IMG_2025

 

Reklamy

OLLA

IMG_1678

Problem małej ilości, albo wręcz braku wody, także występowanie długotrwałej suszy, która staje się szybko pewnego rodzaju nową normą klimatyczną, a także etyczny i ekologiczny problem zbyt wielkiego zużycia wody na potrzeby ogrodu, to są sytuacje z jakimi mamy już na stałe do czynienia i wszystko wskazuje na to, że będą się pogłębiały.

Od lat interesujemy się starymi technikami nawadniania, utrzymywania wilgoci w uprawach roślinnych w cieplejszych częściach Europu i dlatego Sycylia stała się naszym nauczycielem. Istnieją tam pozostałości całych podziemnych systemów rozprowadzania i magazynowania wody, a także niesłychanie ciekawe i inspirujące (także artystów, co się okazało podczas Manifesta w Palermo w 2018 r.) sposoby uprawiania drzew owocowych w rodzaju olbrzymich studni zagłębianych w ziemię dla uzyskania cienia, skraplania i zachowywania wody. Będę o tych systemach pisał w miarę ich testowania i badania, a wspomnę tylko, że w wielu innych obszarach świata, wymyślono wiele podobnych systemów i mamy co studiować i czym się ratować w czasach katastrofy ekologicznej. Nie ma już czasu na czekanie i przekonałem się o tym, gdy w przeciągu 20 minut wypompowałem (za pomocą wydajnej pompy elektrycznej) całą zawartość jednej z naszych studni w Biotopie Lechnica!

System olla (fon. „oja” ), to prosty sposób na utrzymanie stałej wilgotności ziemi w ogrodzie (ale także w pojemnikach, wielkich donicach itp. miejscach uprawy roślin) z pomocą nieglazurowanych naczyń glinianych, zakopanych w ziemi aż po górny otwór i napełnionych wodą. Istnieją obliczenia, które wskazują, że system ten pozwala oszczędzać nawet 90% wody zużywanej do podlewania roślin w ogrodzie, a przy tym jest łagodny (to nie strumień wody…) i trwały. Co jakiś czas uzupełniamy wodę w naczyniach, ale jej powolne oddawania przez ścianki z wypalonej, ale nie glazurowanej gliny, powoduje, że taka potrzeba pojawia się raz na dłuższy czas.

W Azji (Chiny, Iran, Indie), w Hiszpanii, w Czechach (tam istnieją już zawodowi wytwórcy naczyń olla), naczynia takie stosuje się od dawna i są łatwo dostępne, a także stosunkowo tanie. Ciekawe jest to, że naczynia tego typu – dzbany z gliny, mają wiele rozmaitych zastosowań, w tym muzyczne (Indie, Ameryka Południowa). Przeznaczyłem swoje muzyczne „garnki dwuotworowe” do naszej permakultury, w ramach „przetapiania armat na lemiesze”… To szerszy problem, ale miejsce na jego omówienie, to raczej http://www.magiccarpathians.com – jest bowiem więcej eksperymentujących muzyków, którzy obecnie zajmują się permakulturą, nie porzucając muzykowania, ale zmieniając formy uprawiania sztuki.

IMG_1680 (1)

Bezpośrednim impulsem do pokazania tu systemu olla , stał się doskonały tekst w naszej ulubionej gazecie wydawanej na Słowacji – Doma v Zahrade (nr. lipiec 2019) i dwie reprodukcje jakie pozwalam sobie pokazać tutaj, pochodzą z tego właśnie pisma.

IMG_1679

Dlaczego olla jest bardziej odpowiednie dla permakultury, niż zdalnie sterowane systemy nawadniania kropelkowego lub używanie wody z wodociągu? Jan Litvak (Naczelny wspomnianego pisma) wylicza w przytoczonym artykule: do 90% oszczędności wody, materiały do wytwarzania tego systemu są miejscowe, a pracę znajdują ludzie skupieni wokół permakultury, nie zużywa się dodatkowej energii, systemy sztucznego nawadniania nie przeszkadzają w pracach ogrodowych… Dodam od siebie, że liczy się także temperatura wody zdeponowanej w glinianym naczyniu zakopanym w ziemi (a nie zbyt zimna woda z wodociągu, lub zbyt ciepła z beczki na deszczówkę), ale może najważniejszy jest pozytywny wpływ tego systemu na zmiany klimatyczne poprzez uważne gospodarowanie wodą. Jeżeli założyć, że woda w glinianym systemie olla będzie pochodziła ze zmagazynowanych zasobów wody opadowej, to przy powolnym jej przenikaniu do ziemi okaże się, że jest to wspaniały, permakulturowy sposób na uprawę roślin w czasach gdy albo przez tydzień leje, albo przez miesiąc panuje susza, a wiele wskazuje na to, że miesiąc suszy będziemy wspominali jako złote czasy…

Jeżeli zaciekawiły Was nawadniające naczynia gliniane OLLA to zobaczcie tu: https://www.facebook.com/pg/zahradniOLLA.cz/about/?ref=page_internal

Ogród biodynamiczny z wprowadzeniem tłumacza prof. Eberharda Makosza

ogrodBiodyn

Od czasu do czasu, przywołam tu ważne dla mnie książki z biblioteki mojego ojca, który uprawiał przez wiele lat około hektarowy ogród (pod koniec życia było to połowę z tej powierzchni) w sposób, który dzisiaj z powodzeniem można byłoby nazwać permakulturą. W Biotopie Lechnica w nadchodzącym roku, mamy nadzieję udostępnić bibliotekę Zbigniewa Styczyńskiego, ale zanim to nastąpi, a może i po tym, będę pokazywał, że wszystko mamy na wyciągnięcie ręki, a prawdziwa ogrodnicza rewolucja nie zaczęła się wczoraj…

Ogród biodynamiczny i sama praktyka biodynamicznej uprawy roślin jest dzisiaj wpisana w szerszy nurt permakultury, ale istnieją zasłużone ośrodki i środowiska, które trzymają się tego nurtu i tego właśnie określenia. To co wyczyniają mistrzowie biodynamicznego rolnictwa jest pewnego rodzaju roślinną alchemią. Przypominana tu książka pewnie gdzieś leży w antykwariacie, czeka na Was, a ja polecam ją bardzo!

Polskie wydanie Ogrodu biodynamicznego ma też pewien bonus, który warto pokazać, bo ilustruje przedziwny styl realizowany z wielkim powodzeniem w Polsce. Polega on na tym, że kompetentni ludzie zawsze przegrywają z tanimi chwytami zaściankowych polityków i w konsekwencji mamy u władzy najczęściej żałosnych błaznów napędzanych pazernością i tzw. chłopskim sprytem. Mądrzy ludzie pozostają w cieniu. Populacja, która wybiera na swych przywódców krótkowzrocznych łajdaków, spychając w niebyt lub na margines wartościową część, nie może mieć się dobrze, a na dodatek staje się niebezpieczna dla innych.

Książkę przetłumaczył i opatrzył wprowadzeniem – Od tłumacza (s.9-10) prof. Eberhard Makosz (1932 – 2018), bardzo interesujący uczony zajmujący się rolnictwem i ogrodnictwem, wykładowca AR w Lublinie, pracownik (w latach 1956 – 1983) Sadowniczego Zakładu Doświadczalnego w Brzeznej k. Nowego Sącza (ta jednostka badawcza istnieje i kupuję w niej sadzonki wielu odmian roślin w odmianach górskich, od truskawek, malin i róż karpackich po aktynidię) i propagator ekologicznego rolnictwa. We wprowadzeniu, profesor Makosz napisał w 1987 roku:

Przeszło 60 lat temu zwrócono uwagę na konieczność ograniczania używania nawozów mineralnych i pestycydów w rolnictwie. Już wówczas zauważono, że nadmierne ich stosowanie wpływa ujemnie na środowisko naturalne i zdrowie człowieka. Ten ujemny wpływ uwidaczniał się przede wszystkim w spadku żyzności gleby, zmniejszeniu się liczby mikroorganizmów glebowych, pożytecznych owadów oraz zanieczyszczeń wód. Wskutek nadmiernego stosowania nawozów mineralnych i środków ochrony roślin, owoce                  i warzywa bardzo często zawierały substancje szkodliwe dla zdrowia konsumentów.

W tym urywku znajduje się pewnie część odpowiedzi skąd w Polsce taka popularność zatrutych umysłów i chorych polityków?

Bruce Charles „Bill” Mollison, zmarły w 2016 roku, twórca terminu permakultura, który nie oznacza wcale permanentnej kultury, jak to widuje się teraz u rozmaitych znawców modnych trendów, a raczej nie przeszkadzanie naturalnym lub zainicjowanym kulturom roślinnym w ich własnej dynamice życiowej i w zgodzie, do trzech podstaw permakultury: troski o Ziemię, troski o ludzi i świadomego ograniczenia ludzkich potrzeb (zamienione później na – dzielenie się nadmiarem, sformułowanie bardziej łagodne i lepiej „przyswajalne” dla czujnych krytyków z nurtu „czyńcie sobie Ziemię poddaną”), powiedział:

Trzeba dać sobie spokój z jakimkolwiek rolnictwem, a zwłaszcza postawić krzyżyk na współczesnych naukach rolniczych – są naprawdę gorsze od uprawiania czarów. Nic tak nie zrujnowało Ziemi, jak rolnictwo wykładane na uczelniach w latach 1930 – 1980.

Czytając Ogród biodynamiczny i wstęp prof. Eberharda Makosza, można się przekonać, że permakultura ma znakomite podglebie i nie jest ulotną modą, ale ma też wielki ładunek (r)ewolucyjny, jest dawno wytyczoną drogą, którą, o ile zechcemy możemy iść w dobrym kierunku.

Na koniec fotografia naturalnego ogrodu w pniu wierzby. Próby jego opisu klasyfikują go jako „ogródki wierzbowe”, ale badaczom siedlisk ze świata nauki, jakoś brakuje energii, aby uznać stare drzewa za osobne, cenne i chronione siedliska przyrodnicze. Brak energii to pewnie wina długotrwałej diety opartej o produkty naszpikowane chemią, albo pozbawione kontaktu z glebą i słońcem, a najczęściej i jedno i drugie. Ten nieszczęsny krąg musimy przerwać w każdy możliwy sposób.

ogrodwierzb2014

Cytat z wypowiedzi „Billa” Molisona pochodzi z tłumaczenia rozmowy/wywiadu z Nim jaki opublikowaliśmy w naszym herbalistycznym zinie The Diggers’ Morning (nr 2/2016, lato)

 

 

Spitzenberg Studio – filmy 2018

FilmySpitzenbLogo

Od dwóch lat pracujemy nad serią filmów dokumentujących to co robimy, o czym myślimy, czym się zachwycamy i co nas martwi w Biotopie Lechnica i bioregionie w jakim się poruszamy. Filmy mają charakter aranżowanych dokumentów, quasi relacji lub krótkich obserwacji, ale zawsze pozostaje nieco ukryta warstwa, nie tak oczywista i wizualnie prosta jak nasze filmy od strony technicznej.

Autorem zdjęć jest Marcin Sarota i także On nadaje filmom ostateczną formę. Zamysł, scenariusze i opisy pochodzą od Marka Styczyńskiego, w tworzeniu filmów mają swój trudny do przecenienia udział – Anna Nacher i Bogdan Kiwak. Scieżki dźwiękowe i muzyka pochodzi od Karpat Magicznych (The Magic Carpathians), ale poza jednym wyjątkiem muzyka jest specjalnie nagrywana i nie są to utwory znane z płyt.

Nazwa serii i wirtualnego, nomadycznego studia – Spitzenberg Studio, pochodzi od pierwszych znanych zapisów na mapach Zamagurza, a Spitzenberg oznaczał Szpicę, ważne dla wsi Lechnica wzniesienie nad doliną potoku Havka. Mamy własną teorię na temat pochodzenia nazwy Spitzenberg i jest to opowieść nadająca się na … film, więc zachowamy ją na później. 🙂

Ważnym elementem naszego pomysłu na Spitzenberg Studio jest udostępnianie filmów jedynie w sytuacji gdy jest możliwa odautorski komentarz, zazwyczaj realizuje go Marek Styczyński. Jak zwykle w tej regule jest wyjątek i stanowi go film Śmierć, który także wyjątkowo zawiera utwór Karpat Magicznych przygotowany na winylowy singiel (premiera w połowie listopada 2018) i płytę CD (planowana premiera na jesień 2019) o tytule – ANIMISM.

Filmy prezentowaliśmy próbnie w Krakowie, Warszawie i Poznaniu, a teraz jesteśmy już gotowi na pokazy dla wszystkich zainteresowanych. Oczywiście filmy będą w miarę możliwości i zainteresowania pokazywane z naszym komentarzem także podczas warsztatów, koncertów i wykładów. Filmy nie są długie i sugerujemy, że minimalna ilość tytułów podczas jednej prezentacji to trzy, ale pięć daje możliwość pokazania i omówienia wielu ciekawych wątków naszej działalności skupionej wokół permakultury, muzyki eksperymentalnej, pracy z roślinami, bioregionalizmu i najstarszych tradycyji praktyk duchowych. W celu zorganizowania pokazu filmów należy kontaktować się z Biotopem Lechnica, Karpatami Magicznymi, albo wprost na adres: marek.styczynski@gmail.com

Opis filmów (tablica tytułowa i jeden z kadrów)

Liście na Wiatr (październik 2017 r.); czas: 4:10; zdjęcia: wrzesień 2017 r.

MondHolz (czerwiec 2018 r.); czas: 7:33; zdjęcia: styczeń-maj 2018 r.

Life Strategy (listopad 2017 r.); czas: 9:04; zdjęcia: lipiec-październik 2017 r.

Ludzie to lubią (marzec 2018 r.); czas: 1:20; zdjęcia: styczeń 2018 r.

Śmierć (listopad 2018 r.); czas: 9:21; zdjęcia: lipiec 2018 r.

Obrońcy (październik 2018 r.); czas: 4:39; zdjęcia: październik 2018

 

Film Liście na wiatr to obraz dokumentujący ostatnią fazę starego rytu (wywodzącego się z kultury celtyckiej jaka przez długi czas była obecna na terenie Pienin i w ich południowym sąsiedztwie), który wymagał blisko rocznego przygotowania. Życzenia powodzenia dla wędrowców uosabia specjalny rodzaj wysuszonych liści bzu czarnego, a siły Natury (silnie działający krajobraz, wiatr, miejsce nad szlakami komunikacyjnymi, rozdrożami) są istotnym elementem samego rytuału. W tle obrazu odzywają się głosy ptaków, które w odległych czasach żyły w tym miejscu, zatrzymanie głosów i zmiana rytmu obrazów przenosi obserwatora w obszar poza bieżącym czasem.

FilmLiscieObraz

filmliscieobraz2

 

Mondholz / Drewno Księżycowe to relacja z praktyki poszukiwania odpowiedniego drewna, jego pozyskania, środkowoeuropejskiego mitu bzu czarnego jako rośliny skupiającej siły Natury oraz konstruowania rozmaitych instrumentów dętych z bzowej rodziny muzycznej. Film odnosi się do starej praktyki rozpoznawania i pozyskiwania specjalnych rodzajów drewna nazywanego – drewnem księżycowym, które miało wyjątkowe właściwości: niepalność, odporność na rozciąganie, niełamliwość itp. zazwyczaj łączone jest ze starymi, tradycyjnymi technikami budowlanymi.

filmmondholz1

filmmondholz2

 

You life strategy, my life strategy… (roboczo nazywamy ten film: strategie życiowe), to obraz pokazujący w alegoryczny sposób, rozmaite stategie życiowe, częściowo opisane przez tradycyjne powiedzenia w rodzaju: ” w mętnej wodzie łowi się najlepiej”, „Wisły kijkiem nie zawrócisz” i inne, a także czerpiące wprost z opowieści stosowanych w tradycji buddyjskiej (np. Zen) o daremności „przesypywania piasku na pustyni” lub przenoszenia „oceanu łyżeczką” , które kryją jednak głębszy sens. Praktyki te, pozornie monotonne i nie wnoszące nic nowego, stosowane z uważnością i świadomie wiodą jednak do odkrycia, że wykonywane czynności to nie to samo co my, a my to nie to samo, co nasze myśli, strategie i stosowane wybiegi. Powtarzalność, cykliczność życia, trwałość energii i rzeczy większych niż ludzie i ich ego pozwala na odchodzenie od egoistycznej wizji życia. Do realizacji filmu wybraliśmy jedną z ostatnich dzikich (tylko w części, niestety) rzek – Białkę Tatrzańską w miejscu gdzie odkryto osiedlenia tajemniczych budowniczych narzędzi z radiolarytu pienińskiego, a także miejsca znalezienia najstarszego na świecie bumerangu z ciosu mamuta (jaskinia Obłazowa, Przełom Białki pod Krempachami). Film jest realizowany na zachodniej granicy bioregionu nazywanego Zamagurzem.

filmlifestratobraz

filmlifestratobraz2

 

Ludzie to lubią – miniatura filmowa, obserwacja, notatka dokumentująca środowisko wizualne i dźwiękowe jakie oferuje się przybywającym w Pieniny miłośnikom (?) gór… a może to dzisiaj bardziej „naturalne” środowiska życia ludzi? Miejsce realizacji – Szczawnica, północno-wschodnia granica Zamagurza.

filmludzielubia1

ludzielubia2

 

Śmierć – od tytułu wiersza Józefa Czechowicza (z roku 1930), to wspominany wyżej wyjątek w naszej serii filmowej. Po pierwsze zostanie udostępniony w internecie 6.11.2018, po drugie zawiera w swej warstwie muzycznej pełną wersję utworu z winylowego singla i płyty pt. Animism (2018, 2019). Film i muzyka – pamięci Roberta Brylewskiego.

filmkrowy1

filmkrowy2

 

Obrońcy / The Defenders – relacja z kulminacyjnej fazy realizacji 2. części Projektu Talizmany i Amulety realizowanej w Biotopie Lechnica. Obiekt, kolory, ściśle obliczony i wskazany kierunek obrony/opieki i uzbrojenie w postaci zabiegów symbolicznych – intencji, ale także obudowy roślinnej mają swoje zadania i nie są przypadkowe. Projekt ma charakter otwarty i jest jedną z faz tworzenia specjalnej przestrzeni i technik pracy z otoczeniem, zagrożeniami, lękami i poszukiwaniem azylu.

filmobroncy1

filmobroncy2

WYSTAWA! Lechnica… w Krakowie!

O naszych Plenerach : Fotograficzna Akcja Górska I i II w listopadzie 2016 i czerwcu 2017 roku już pisaliśmy, ale teraz z radością opiszemy podsumowanie tych pionierskich i jak się okazało, owocnych Akcji! Jak to zwykle bywa, po radosnym fotografowaniu w grupie pasjonatów, przychodzi czas na wybór najlepszych prac i trudne samoograniczenie w wyborze tych, które mają być publicznie wystawiane. Później, wyzwaniem jest sama produkcja wystawy, a w tym, jej ważnej części, czyli wernisażu.

WystawaSarotKalmus

WystawaKiwakLudzie

WystawaSarotTlum

Jak mówi się w starych księgach: wielu było wezwanych, ale nieliczni zostali wybrani…  w naszym przypadku Autorzy to: Napoleon Bryl, Timea Budzakova, Dawid Juszczyk, Bogdan Kiwak, Omar Marques, Krzysztof Olszak, Elżbieta Prokopowiecz, Agnieszka Rembiasz, Marcin Sarota, Małgorzata Tomica-Pyrdoł. Wystawa obejmuje 41 fotografii wymienionych Autorów. Muszę przyznać, że nasi Autorzy (poza Bogdanem i Marcinem, którzy byli równocześnie organizatorami FAG), wykazali dużo cierpliwości i wiary w finał, który nie jawił się wszystkim jako oczywisty. W dobie kultury cyfrowej, coś co trwa ponad rok, wydaje się być całkowicie nierealne i mało kto, zdobywa się na systematyczną pracę i wiarę w realizacji założonego celu. Tym bardziej dziękuję Autorom i Ekipie Realizatorów, że nie ulegli śmieciowej kulturze błyskawicznych baniek mydlanych o połyskliwym, cyfrowym zdobieniu 🙂 ! Elżbieta Prokopowiecz wyszła daleko poza rolę Autorki fotografii i wiele zrobiła dla promocji Wernisażu w klasycznym, najbardziej skutecznym i zwyczajnie prostym stylu promocji slow… 🙂 Dziękujemy Jej i kilku innym osobom za życzliwą pomoc! A i my sami też coś do tego dołożyliśmy! 🙂

WystawaSarotOficjele

WystawaSarotUśmiech Zazwyczaj podziękowania tzw. czynnikom oficjalnym,  są dość zdawkowe i nie dotykają sensu działania. W naszym wypadku możemy być dumni, że zaufanie jakim nas obdarzyli mieszkańcy Lechnicy i pan Starosta Jozef Musala, zaowocowało zaufaniem i życzliwością w czasie przygotowań do Wystawy. Bez tego zaufania i entuzjazmu szefa Stowarzyszenia Słowaków w Polsce, pana Ludomira Molitorisa i Jego współpracowniczek : pani Jolanty Korczyńskiej i pani Ewy Kozioł, takiego Wernisażu pewnie by nie było.

WystawaSarotTrzech

WystawaSarotJozef

Stara szkoła mowi, że wernisażowi i wystawie powinny towarzyszyć wydawnictwa; plakat, zaproszenia i katalog… i udało się: plakat zaprojektował Bogdan Kiwak i p. Ewa Kozioł, zaproszenie z fotografią Bogdana Kiwaka zaprojektowała Ewa Kozioł. Z Katalogiem było sporo pracy, ale mimo technicznej skromności, od dzisiaj zaczyna być wydawnictwem legendarnym! 🙂 Fotografie przedstawiające Autorów i po jednej pracy każdego z Nich, przekazali wraz z notkami biograficznymi sami Autorzy w swoich językach: polskim, słowackim i angielskim. Tu włączyła się w realizację projektu niewidzialna ekipa: Anna Nacher, która przełożyła skrócone notki o Autorach na język angielski i jest współautorką „wstępniaka” do Katalogu. Weronika Gogola, młoda pisarka, której głośny debiut zadziwił wielu, gościnnie dołożyła swoje świetne tłumaczenia tekstów polskich na język słowacji. Weronika gościła w Biotopie Lechnica i mamy nadzieję, że to dopiero początek dobrego kontaktu i współpracy. Katalog w wersji podstawowej zaprojektował Marcin Sarota, a wersja ostateczna jest wynikiem pracy p. Ewy Kozioł z moim udziałem. Wszystkie druki wykonała Drukarnia Towarzystwa Słowaków w Polsce w Krakowie. Kilkaset Katalogów poszło w świat już w pierwszej godzinie naszego spotkania podczas Wernisażu.

WystawaKiwakJozefplus

WystawaSarotBog

Przypomnieć wypada, że Górskie Akcje Fotograficzne i Wystawa, pojawiły się naturalnie jako część pracy Biotopu Lechnica, tworu bardzo delikatnego, nie zinstytucjonalizowanego i potwierdzającego swoje istnienie realnymi owocami pracy.  Biotop Lechnica zajmuje się permakulturą i bioregionalizmem, a klasyczny model permakultury zauważa i szanuje społeczność miejscową. Fotografowanie jest bliskie tej praktyce, bo notuje to co jest, nie całkiem bez osobistego zaangażowania, ale bez prób na usilne zmienianie, nieprzemyślane przystosowywanie i modyfikowanie rzeczywistości według wydumanych wzorów.

Przybycie na Wernisaż przedstawicieli Instytutu Słowackiego w Warszawie i Konsulatu Generalnego Republiki Słowackiej w Krakowie, to już wielkie zaskoczenie i zaszczyt!  Ucieszyło nas to bardzo, bo zdecydowanie podnosi wagę naszego skromnego przedsięwzięcia i otwiera drogę do następnych (nie tylko naszych) działań. Dziękujemy!

liscienawiatrTYt

spitzenbergStudio

Podczas Wernisażu zaprezentowaliśmy oficjalnie (premiera) krótki film pt. Liście/na/Wiatr, zrealizowany na Szpicy, górze ważnej dla Lechnicy. Zdjęcia i montaż filmu zawdzięczamy Marcinowi Sarocie, a z braku chętnych, ja sam wykonałem krótki, dobrowróżbny rytuał posyłania wysuszonych liści bzu czarnego z pomocą wiatru, we wszystkie strony świata. Liście poniosły życzenia powodzenia dla wszystkich, którzy znajdują się w drodze! Korzenie tego rytuału kryją się w najstarszych pokładach celtyckiej obecności w Pieninach. Film jest pierwszym z cyklu miniatur filmowych skupiających się na obszarze Zamagurza i jego bogatej kulturze, wyprodukowanym przez Spitzenberg Studio. Film inicjuje szersze działanie, które ma na celu stworzenie studia filmowego, fotograficznego i nagraniowego w Biotopie Lechnica (także fizycznie!)… chociaż wydaje się, że to plany na nieco dalszą przyszłość. Po oficjalnej prezentacji filmowej,  już dla bardziej wytrwałych mieliśmy jeszcze pokaz drugiego filmu pochodzącego ze Spitzenberg Studio (który ilustruje rozmaite strategie życiowe)  oraz prezentację fotografii z pracy Biotopu Lechnica, którą z wielką uwagą oglądał nasz gość z Indii, a do tego rozumiał wszystko dobrze, dzięki cierpliwym tłumaczeniom i objaśnieniom Nataszy Styczyńskiej.

WystawaSarotDziewcz

WystawaSarotdzieci

No i na koniec, a przecież nie na końcu! z przyjemnością odnotowuję wspaniałą i liczną grupę przybyłych na Wernisaż. Nie mogę i nie chcę operować słowem „publiczność” czy „miłośnicy fotografii” … bo wiem, że na Waszą obecność w Galerii Sztuki Słowackiej w Krakowie wpłynęło wiele rozmaitych czynników i na tym poprzestańmy! Bardzo Wam dziękuje! Byliśmy razem z Gośćmi przybyłymi z Lechnicy (!), byliśmy razem i rozmawialiśmy  w języku przyjaźni.

WystawaKiwakFoceniefot

WystawaKiwakfotysame

Fotografie z Wernisażu: Marcin Sarota (pamiętał o koledze Bogdanie Kiwaku!) i Bogdan Kiwak (nie pamiętał o koledze Marcinie Sarocie!, którego bardzo mi brakuje w tym przeglądzie fotek z Galerii) 🙂

Fotografii jest i będzie pewnie jeszcze znacznie więcej… z pewnością naprawimy kilka braków w dokumentacji! 🙂

 

 

 

 

Plener i Fotograficzna Akcja Górska Lechnica 2016 – fotograficy uprawnieni do składania prac na wystawę

anetaplener1

Plener można uznać za udany i niezwykle urozmaicony co do technik, obiektów i sposobów myślenia o fotografii. Pierwsze nadsyłane wglądówki zaskakują poziomem, a to dopiero początek… Autorzy mają prawo nadesłać maksymalnie 10 własnych fotografii (powstałych pomiędzy 10 a 14 listopada 2016 roku w Lechnicy i bliskim otoczeniu wsi) na planowaną na 2017 rok wystawę (minimum to trzy fotografie). Powinno to nastąpić nie później niż do końca stycznia 2017 roku. Mamy jednak nadzieję, że prace spłyną do nas jeszcze w tym roku!? Spodziewana ilość bardzo interesujących fotografii, skłoniła nas do szukania poza wystawą innych jeszcze form wykorzystania fotografii za zgodą Autorów. Format fotografii został ustalony na 40 x 50 cm, 40 x 55 cm oraz 50 x 70 cm. Autorzy zdecydują, który z podanych formatów jest dla ich dzieł najodpowiedniejszy, ale ze względu na kompozycję planowanej wystawy byłoby wspaniale dysponować wszystkimi trzema wskazanymi formatami.

Będziemy się w tych sprawach kontaktowali bezpośrednio z uczestnikami naszego fotograficznego spotkania na Zamagurzu.

Lista fotografików uprawnionych do składania prac na Wystawę:

1. Joanna Bratko-Lityńska (PL)

2. Napoleon Bryl (PL)

3. Timea Budzáková (Słowacja)

4. Dawid Juszczyk (PL)

5. Bogdan Kiwak (PL)

6. Ksenia Kucharska (PL)

7. Omar Marques (Portugalia)

8. Krzysztof Olszak (PL)

9. Elżbieta Prokopowicz (PL)

10. Marcin Sarota (PL)

 

Wszystkim bardzo dziękujemy za aktywne uczestnictwo w Plenerze i FAG Lechnica 2016 i wypatrujemy prac wystawowych.

Fot. Aneta

Międzynarodowy plener fotograficzny

dsc_4451

Zapraszamy na II Plener Fotograficzny w Biotopie Lechnica! W dniach 11-13. listopada spotka się kameralna, ale międzynarodowa grupa fotografików, których zadaniem będzie sporządzenie wielokrotnego portretu Lechnicy – przepięknie położonej wsi na Zamagurzu, która na taki portret ze wszech miar zasługuje. Ilość tematów i technik jest więc niemal nieograniczona, spróbujemy zawęzić pole działania podczas wspólnej dyskusji na miejscu. Ideą jest przygotowanie wystawy, którą będziemy chcieli pokazać w miejscowym urzędzie gminy i poza samą Lechnicą na wiosnę 2017.

Uczestnictwo w spotkaniu jest bezpłatne, należy tylko opłacić koszty noclegu (10 EUR/noc/osoba). Nocleg w niewielkim pensjonacie na miejscu. Zainteresowanych prosimy o kontakt na adres marek.styczynski@gmail.com lub bogdankiwak@gmail.com

Warunkiem rezerwacji miejsca jest wpłacenie należności za nocleg do 30. października 2016 roku (dokładniejsze informacje pod wskazanymi wyżej adresami).