Plener i Fotograficzna Akcja Górska Lechnica 2016 – fotograficy uprawnieni do składania prac na wystawę

anetaplener1

Plener można uznać za udany i niezwykle urozmaicony co do technik, obiektów i sposobów myślenia o fotografii. Pierwsze nadsyłane wglądówki zaskakują poziomem, a to dopiero początek… Autorzy mają prawo nadesłać maksymalnie 10 własnych fotografii (powstałych pomiędzy 10 a 14 listopada 2016 roku w Lechnicy i bliskim otoczeniu wsi) na planowaną na 2017 rok wystawę (minimum to trzy fotografie). Powinno to nastąpić nie później niż do końca stycznia 2017 roku. Mamy jednak nadzieję, że prace spłyną do nas jeszcze w tym roku!? Spodziewana ilość bardzo interesujących fotografii, skłoniła nas do szukania poza wystawą innych jeszcze form wykorzystania fotografii za zgodą Autorów. Format fotografii został ustalony na 40 x 50 cm, 40 x 55 cm oraz 50 x 70 cm. Autorzy zdecydują, który z podanych formatów jest dla ich dzieł najodpowiedniejszy, ale ze względu na kompozycję planowanej wystawy byłoby wspaniale dysponować wszystkimi trzema wskazanymi formatami.

Będziemy się w tych sprawach kontaktowali bezpośrednio z uczestnikami naszego fotograficznego spotkania na Zamagurzu.

Lista fotografików uprawnionych do składania prac na Wystawę:

1. Joanna Bratko-Lityńska (PL)

2. Napoleon Bryl (PL)

3. Timea Budzáková (Słowacja)

4. Dawid Juszczyk (PL)

5. Bogdan Kiwak (PL)

6. Ksenia Kucharska (PL)

7. Omar Marques (Portugalia)

8. Krzysztof Olszak (PL)

9. Elżbieta Prokopowicz (PL)

10. Marcin Sarota (PL)

 

Wszystkim bardzo dziękujemy za aktywne uczestnictwo w Plenerze i FAG Lechnica 2016 i wypatrujemy prac wystawowych.

Fot. Aneta

Reklamy

Kozłek sałatka…

roszponkakwiaty

W listopadzie 2015 roku posialiśmy zagonek roszponki warzywnej Vallerianella locusta i raczyliśmy się jej smacznymi liśćmi w kwietniu i maju! Ta powszechnie „znana” roślina jadalna kupowana jest chętnie w hipermarketach. Chciałem sprawdzić jak ta roślina wygląda w normalnej uprawie, bez chemicznych dopalaczy i sztucznego dogrzewania poza przykryciem siewek agrowłókniną na zimowe miesiące. Pierwsze co widać było już w grudniu i wczesną wiosną, to liście – nie takie okrągłe i nieco innego koloru niż z uprawy masowej i zapewne pozbawionej organicznego podłoża. Rozmiary na wiosnę także biją na głowę te znane, okrągławe i raczej drobne listki w plastikowych pojemnikach… Od kilku dni roszponka w naszej uprawie kwitnie i zmienia radykalnie wygląd. Zaczyna przypominać „normalną” roślinę, która dziko występuje w Europie (także w Polsce…chociaż u nas jest uznawana za archeofit) i nazywana jest na wiele sposobów – kozłek sałatka, raponkuł, sałatka oraz na wiele gwarowych sposobów zniekształcania słowa – roszponka (roszpunka… itd.).

Roślina jest uznana w Polsce za ginącą na stanowiskach naturalnych?

Roszponka jest bardzo smaczna i poza zestawem witamin i minerałów „sałatowych” zawiera także olejki eteryczne, a w zawartości witamin i kilku innych składników bije na głowę powszechnie znane sałaty. Nie jest prawdą, że „czym niejsze liście, tym smaczniejsze” jak to wyczytałem w niektórych opisach spotkanych w sieci… odwrotnie, dopiero spore, normalnej wielkości liście mają cały aromat i dobry smak, co jest całkowicie zrozumiałe. Interesujące są opinie, że sałatki z roszponki działają uspokajająco i uzupełniają niedobór żelaza w organiźmie ludzkim?

Roszponka ma swe miejsce w jednej z bajek Braci Grimm… A my w Biotopie czekamy na nasiona i naturalny wysiew, co wzbogaci zestaw roślin jadalnych rosnących na naszym podwórku. Może uda się zebrać trochę nasion z własnej uprawy?

 

 

 

 

 

 

 

Ściana (dla) ptaków

budkizestawienie

Historia projektowania i budowania tzw. budek dla ptaków jest dłuższa i barwniejsza niż się to zazwyczaj przyjmuje. Dominują w niej trzy nurty: ornitologiczny, artystyczny i społecznościowy, a poprzedzał je stary nurt mocno utylitarny – garnki i kosze ustawiane na murach i płotach dla zwabienia ptaków, które znajdowały zastosowanie w ubogiej wiosną kuchni…

Nurt ornitologiczny bazował niegdyś na konstruowaniu budek na wzór naturalnych dziupli (nawet nazwa – dziuple dla ptaków, lub sztuczne dziuple dla ptaków sugerowała źródło wzorów tych konstrukcji oraz to, że będą służyły tzw. dziuplakom) zasiedlanych przez określone gatunki ptaków. Polecane były budki wykonane z kawałków pni drzewnych z wywierconym wnętrzem i otworem wlotowym, a także wyposażonymi w daszek… Tego rodzaju konstrukcje były na większą skalę trudne w budowie, trudne w kontrolowaniu zasiedlenia i czyszczenia ze starych gniazd i dość podatne na pękanie. Wraz z wprowadzeniem ochrony ptaków przez państwowe jednostki zarządzające lasami, rozpoczęło się poszukiwanie tanich, łatwych do zrobienia i solidnych budek dla rozmaitych gatunków ptaków owadożernych – głównie sikor, ale i drobnych ptaków śpiewających i gatunków chronionych. Zarządzający lasami próbowali w ten sposób spłacać dług zaciągnięty u przyrody pozbawianej w sporym tempie starych, dziuplastych drzew i tzw. ostępów leśnych na rzecz jednowiekowych, równo sadzonych upraw leśnych jednego gatunku. W „budkologii” leśnej celowali Niemcy, ale polski profesor Jan Bogumił Sokołowski (1899-1982) zaproponował bezkonkurencyjne w tamtych czasach tzw. skrzynki dla ptaków. Wykonuje się je z desek, są tego samego kształtu, ale różnej wielkości i z otworami, których średnice pozwalają na precyzyjne przeznaczanie skrzynek dla określonych gatunków ptaków. W kolekcji podobnych skrzynek „Sokołowskiego” jest też skrzynka tzw. półotwarta o nieco innej budowie.

budkakilkablisko

budkikilkablisko2

Potem było już tylko ciekawiej… ornitolodzy, wyjątkowo krytyczny odłam przyrodników wszystkowiedzących, odkryli po latach wymyślania propozycji dla każdego gatunku odmiennych i bardziej wymyślnych, że najlepiej, gdy ptaki mają swoje gniazda w dziuplach i spokojnych, naturalnych i wielogatunkowych ostojach… Ornitolodzy, którzy zajmowali się badaniem (i rzecz jasna ochroną…) ptaków, które nie należały do „dziuplaków” nie chcieli być gorsi w urządzaniu miejsc lęgowych dla swoich ulubieńców i pojawiły się metody przycinania gałęzi wybranych gatunków drzew i krzewów dla szybszego i obfitego kształtowania tzw. okółków, których obecność miała umożliwić zakładanie gniazd ptakom wijącym gniazda… W nurcie „budkowym” pojawiały się konstrukcje nowatorskie i do takich należały budki trocinobetonowe systemu prof. Graczyka z Poznania. Budki te miały wiele zalet, ale także poważną wadę – spory ciężar. To zdecydowało, że nie przyjęły się (chociaż powinny!) w praktyce leśnej.

budkadrabina1

budkikuba2

Warto wspomnieć, że budowanie sztucznych miejsc lęgowych zapoczątkowały nie ptaki, ale… pszczoły i trzmiele, bo ule ( i ich pierwsze wzory – kosze) były właśnie tego typu konstrukcjami. Obecnie buduje się wielkie skrzynki lęgowe podobne do tych prof. Jana B. Sokołowskiego, ale przeznaczone dla chrząszcza – pachnicy dębowej oraz wiele rozmaitych schronień dla pszczół samotnic. Do prawdziwych rarytasów nurtu sztucznych mega budek dla ptaków należą zapewne konstrukcje, jakie oglądałem w Londynie na rekultyowanych terenach Parku Olimpijskiego. Jedna z nich to „budka” wielkości kontenera dla zimorodków, a druga, to sztuczna skarpa dla jaskółek brzegówek. Bardzo ciekawe konstrukcje mają sprawdzone i wykonywane w dużych ilościach skrzynki dla jeżyków i rozmaite wzory skrzynek i schronów dla nietoperzy.

budkikuba1

budkiblisko2

Pozostałe nurty „budkologii” to nurt artystyczny i społecznościowy. Tutaj też czeka nas wiele odkryć rzucających nowe światło na historię „poczciwych budek dla szpaków” czyli wyobrażeń jakie panują w Polsce od jakiś 80 lat… Nurt artystyczny sięga do istoty dziupli/budek/skrzynek dla ptaków, czyli do ich przeznaczenia. Zasiedlanie budek to interesujące zagadnienie –  zajmuje się warunkami technicznymi, upodobaniami lokatorów i estetyką, materiałami … czyli architekturą ptasich mieszkań. Zainteresowanie ptakami w tym nurcie początkowo było drugorzędne, bo to ludzie chcieli mieszkać „jak ptaki” (określenie „bird homes” oznacza w architekturze interesujący nurt budownictwa mieszkaniowego i nie są to jedynie „domki na drzewach”)… Artyści sięgali także po potrzeby ptaków i zadawali sobie/innym pytanie: czy ptakom wszystko jedno w czym mieszkają? czy architektura jest ptakom potrzebna czy zbędna? co z kolorami, kształtami, rozmiarami, budowlami eksperymentalnymi? Prawdę mówiąc, to artyści właśnie mieli chyba najwłaściwsze podejście, bo uwzględniało ono niewyobrażalne bogactwo modyfikacji jakie tworzy natura, a także to, że przyroda nie zna założeń wstępnych i nie eliminuje bez sprawdzenia niczego, co może zaistnieć. To artyści próbowali odpowiedzieć na pytanie, co gdyby ptaki mogły mówić? Co by nam powiedziały? Pewnie to temat na szerszy esej, ale warto wspomnieć dwa związane ze sobą ( i z nami, bo dziejące się w bliskiej nam Europie) projekty ptasie. Pierwszy z nich oczarował mnie całkowicie datą powstania, finezją pomysłu i wykonania ! W 1920 roku węgierski malarz Lajos Kassak stworzył projekt pt. Birdarchitectur w postaci malowanych projektów budek dla ptaków. Zaprojektował je w stylu Staatliches Bauhaus znanym powszechnie jako Bauhaus. Ważne, by powiązać okres powstawania stylu/szkoły projektowania Bauhaus, która powstała i rozkwitła w Niemczech w latach 1919 – 1933… i czas projektowania modnych i funkcjonalnych domów dla ptaków przez Lajosa Kassaka – 1920 r.! Jeszcze nie koniec dat…! W 2011 roku artysta węgierski – Tamas Kaszas (urodzony w latach 70.) zbudował w ramach projektu Birdhouses in the frame of Animal Farm serię budek dla ptaków wzorowaną na projektach Kassaka z 1920 roku! Od czasu do czasu, podczas wystaw architektonicznych widuje się artystyczne wizje konstrukcji budek dla ptaków, budowanych z drewna, ze szkła i nowych materiałów budowlanych (nowa ceramika!), co zaświadcza, że nurt ten pozostaje witalny w wieku ponad stu lat!

budkiwewnatrz

Pozostaje jeszcze nurt społecznościowy i jest on chyba najtrudniejszy do opisania. Bogactwo konstrukcji nie da się ująć w ramy… sztuczne gniazda tworzy się ze starych butów, z tykw, bambusu, gliny, pustaków, butelek plastikowych, rynien, rozmaitych pojemników i rur… Jedyne co można zrobić w miarę dobrze, to wskazać kilka celów budowania „budek” dla ptaków. Poza podstawowymi jak próba pomocy ptakom wobec kurczącęj się naturalnej oferty mieszkaniowej i ochroną gatunkową lub preferowaniem naturalnych metod ochrony przed tzw. szkodnikami niszczącymi drzewa, zbiory, zasiewy itp. pojawiły się nowe: zajmowanie się ptakami dla zdrowia (swoista relaksacja płynąca z zajmowania się istotami innymi niż ludzkie) i zajmowanie się ochroną bioróżnorodności jako wyrażenie troski o środowisko naturalne, co w wielu krajach (właściwie we wszystkich…) ma swe konteksty polityczne. Budowanie budek dla ptaków i sprowadzanie ich w miejsca, gdzie społeczność realizuje swoje wspólne cele jest przyjemne, kształcące, stosunkowo łatwe, ćwiczy kreatywność i manifestuje inne niż czysto materialne cele w życiu. Akcje wspólnego projektowania, ozdabiania i zawieszania budek dla ptaków to całe wielowątkowe przedsięwzięcia, które wymagają osobnej analizy. W tym nurcie powstają najodważniejsze konstrukcje, które ornitologów przyprawiają o zawrót głowy i panikę… tak czasem mało mają wspólnego z uświęconą wiedzą o ptakach i przeświadczeniem, że nie zmieniają się one od setek lat… Nic bardziej mylnego! Pierwsze przykłady, jakie mi przychodzą na myśl, to bocian czarny, kruk i sokoły: z leśnych i górskich odludków stają się dość już pospolitym elementem środowiska zamieszkiwanego przez ludzi… A jest takich gatunków znacznie więcej…

budkiMystodol

budkiwernisaznas3

Fotografie Bogdana Kiwaka, jakie publikuję na blogu pochodzą z montażu i wernisażu ściany mieszkań dla ptaków jaka powstała 5-6 kwietnia 2016 roku w Biotopie Lechnica. Ten artystyczny projekt dr Jakuba Pieleszka z ASP w Gdańsku miał długi okres inkubacji i czekał na właściwy czas, miejsce i konsultację wprawnego przyrodnika. Wszystkie te trzy okoliczności pojawiły się późną jesienią 2015 roku i pozwoliły na przewiezienie głównej części instalacji z pracowni Artysty i zainstalowanie jej na ścianie stodoły, przy pewnej pomocy ekipy Biotopu i zaprzyjaźnionego fachowca, specjalizującego się w wykonywaniu projektów zagospodarowania ochronnego rezerwatów i pomników przyrody.

Kuba Pieleszek jest malarzem, otwartym na pokrewne nurty w sztuce. Pracuje jako asystent na ASP w Gdańsku.  Malarskie wyczulenie na kolor, fakturę, zainteresowanie drewnem jako klasycznym materiałem plastycznym, światem przyrody, działaniami łączącymi sztukę ze społecznym jej praktykowaniem, dają w przypadku Pieleszka realne i bardzo interesujące rezultaty. Z mojego punktu widzenia jest ważne, że instalacja Gdyby ptaki mogły mówić… (taki tytuł zaproponował Artysta), inspirowana budownictwem wielorodzinnym (?), jest dynamiczna i ma zmieniać się w czasie, niejako obrastać nowymi odgałęzieniami, które podyktuje sama przyroda. Już w pierwszych godzinach dość trudnego montażu (część zewnętrzna z otworami wejściowymi jest połączona z częściami mieszkalnymi ukrytymi we wnętrzu stodoły, a tylne ściany wykonano ze starych kwater okiennych zakrytych tkaniną dla umożliwienia oglądania wnętrza w razie potrzeby) bardzo zainteresowane okazały się trzmiele… Sporo rozmawialiśmy o zastosowaniu kolorów i jest to zagadnienie bardzo ciekawe z punktu widzenia rozpoznawalności budek i preferencji ptaków. Znane są sprawdzone metody oznaczania uli dla pszczół i trzmieli kilkoma czystymi barwami, a co do ptaków, to … gdyby tylko mogły mówić! 🙂

W montażu, dokumentowaniu i skromnym, roboczym wernisażu uczestniczyli: Kuba Pieleszek (autor projektu), Marek Styczyński (konsultant przyrodniczy), Bogdan Kiwak (fotografik), Marcin Sarota (fotografik) i Wiesiek Borkowski (doradztwo i pomoc techniczna), a także Małgosia Braun (pracowniczka Pienińskiego Parku Narodowego i sympatyczka Biotopu Lechnica).

Dzikie jabłka i tarnina, praca z głosem, czekanie na światło

Myślimy już o czasie jesiennym i o warsztatach, które chcemy Wam zaproponować. W pierwszej kolejności dowiedzieli się o nich członkowie Kręgu Biotopu Lechnica (czyli osoby, które wsparły naszą crowdfundingową kampanię), teraz dowiedzą się wszyscy 🙂 Czasu jest jeszcze sporo, można sobie przemyśleć, zaplanować i w stosownym czasie potwierdzić uczestnictwo zadatkiem. Listy z zapisami otworzymy od 15. sierpnia. Noclegi dla grupy warsztatowej chcemy zorganizować w gościnnym, wygodnym i przyjaznym niewielkim grupom pensjonacie Zamagursky dom (do dyspozycji gości jest nawet mały basen!). Pensjont znajduje się w samej Lechnicy, a to oznacza, że część Waszych pieniędzy zostanie na miejscu i wzmocni lokalną ekonomię (także bezpośrednio budżet naszej wsi).

Etnobotanicznie

cierniokiPoza pracą w Biotopie Lechnica (zobaczcie na http://www.biotoplechnica.eu), której poświęcamy właściwie cały czas, sporo dyskutujemy nad nowym cyklem spotkań warsztatowych. Jest sam środek wakacji i ta wiadomość pewnie umknie wielu z Was, ale będziemy ją przypominali i uzupełniali od połowy sierpnia. Ogłaszamy już dzisiaj daty i tematy spotkań w Biotopie Lechnica z noclegami także we wsi Lechnica w doskonałych warunkach (łazienki, kuchnia, sala spotkań…). Nasze warsztaty chcemy ograniczyć do maksymalnie 20 osób i dlatego podajemy terminy już dzisiaj, aby był czas na zastanowienie i wpisanie się na listę. Oto co proponujemy na jesień 2015 roku:

23-25.10.2015 Zbieractwo i przetwórstwo czyli robimy zapasy na zimę z dzikich owoców i ziół Zamagurza. Wyremontujemy piwniczkę do przechowywania żywności i zbudujemy tradycyjną suszarnio-wędzarnię do owoców. Prowadzi Kaja Nowakowska i Marek Styczyński

27-30.11.2015 Warsztat pracy z głosem – własne ścieżki śpiewu w oparciu o tradycję –  z wykorzystaniem muzycznych instrumentów alikwotowych oraz zajęciami z relaksacji…

View original post 72 słowa więcej

Nisze i wiosenne sadzenie drzew

lechnicastodolazamkgrzędawyniesretencjalech1Permakultura wykorzystuje naturalną (lub stworzoną przez człowieka) mozaikę nisz ekologicznych, mikrośrodowisk i siedlisk. Możemy je zidentyfikować oraz postarać się, by nam nie szkodziły i przynosiły profity w postaci wzmocnienia trwałości środowiska i jego użytecznych dla nas elementów. Na górnych fotografiach widać, jak małe przebudowanie stodoły odsłoniło doskonałe miejsce do uprawy roślin na grzędzie zbudowanej na zmurszałym drewnie i sianie oraz organicznych odpadach. Kilka małych źródeł wody ujętych w prosty system retencji stwarza warunki dla bytowania i rozwoju płazów (kumak górski, salamandra, ropucha, żaba trawna i być może żaba moczarowa) poprzez zapewnienie małych zbiorników z otwartą taflą wody, a do tego umożliwia darmowe zasilanie wodą planowanej uprawy kilku gatunków roślin dyniowatych. Aby ustabilizować nieco źródlisko obsadziliśmy je brzozami – brodawkowatą i Maximowicza oraz świdośliwą Lamarcka. Tak wykorzystujemy zastane zasoby bez drastycznego zmieniania środowiska. Identyfikacja nisz i mikrosiedlisk jest bardzo kształcącym doświadczeniem i mamy ich już kilka na naszym, niewielkim obszarze. Góry są zdecydowanie najbardziej interesującym miejscem dla pracy z permakulturą! 🙂

sadzonkibrzPodczas dwóch dni pięknej, słonecznej pogody posadziliśmy we dwoje 20 sztuk derenia jadalnego, 100 sztuk brzozy brodawkowatej, 10 sztuk brzozy Maximowicza, 10 sztuk rokitnika, 10 sztuk świdośliwy Lamarcka oraz 2 kg bulw topinamburu (białego)… Bardzo pozytywne doświadczenie sadzenia drzew, krzewów i innych roślin przyniosło nam wiele radości! Do tego przesadziliśmy do sporej donicy małą araukarię, która przetrwała mrok i mrozy zimy w Lechnicy… 🙂 Naszej pierwszej zimy, jaką udało się przetrwać bez strat w postaci pękniętych rur itp. uszkodzeń.

W marcu jak w garncu…

vincawsniegudzdzownicaPo kilku słonecznych i ciepłych dniach (aż plus 10 stopni C!) zima „wróciła”.

Szpaki, których stadko zauważyliśmy w zeszły czwartek (05.03.2015) na początku wsi Lechnica nie miało gdzie wracać i rozdzieliło się na mniejsze grupy i pary, a wczoraj (13.03.2015) widziałem parkę smętnie pogwizdujących szpaków na wysokich drzewach w samej wsi. Barwinek (Vinca minor) jaki posadziliśmy w niedzielę (08.03.2015) wczoraj zastałem pokryty śniegiem! Jednocześnie z tym „powrotem zimy” (bo przecież jeszcze nie odeszła) na ścieżce wzdłuż Dunajca we wsi Czerwony Klasztor spotkałem dżdżownicę… Tak będzie jeszcze około dwa miesiące, bo gdy „jak w garncu” się skończy, to zacznie się „kwiecień plecień”… 🙂 Tyle, że pojawią się ropuchy, żaby i bociany….

W ostatnią niedzielę przeszliśmy górami do Szczawnicy i mieliśmy zamiar zjeść tradycyjnie zupę w Chacie Pieniny… a już z daleka zobaczyliśmy, że to już historia!!! Nie ma Chaty Pieniny! Jest budowa wielkiego kompleksu turystycznego z basenem, sauną, hotelikiem i mamy nadzieję – restauracją? Niestety, to już nie będzie TO! Szkoda wielka, ale witamy z otwartością i nadzieją nowe rozdanie!

chatapienrozbudWpisuję skrzętnie daty, aby za rok porównać sytuację i tym samym rozpoczynamy Biotopowe obserwacje fenologiczne. Fenologia jako metoda badawcza i nauka została w Polsce obśmiana i oddana do lamusa, ale zyskuje nowe znaczenie i interesujące odsłony za sprawą naukowców z USA. Jest jak zawsze u nas: obśmiać i odstawić, aby później uczyć się od mniejszych niż my żartownisiów… Kilka lat temu, uparłem się aby włączyć fenologię do badań nad Primula farinosa i dzisiaj są tego znakomite efekty w postaci pracy uczonego z UR w Krakowie, przydatnej w planowaniu czynnej ochrony i kontroli stanowiska tej rośliny.

Odkrycia, dary, praca!

przebisniegiOstatnie dni w Biotopie przyniosły „odkrycie” kilku kęp dzikiej śnieżyczki przebiśniegu (Galanthus nivalis) – symbolu przedwiośnia, rośliny miododajnej i powszechnie lubianej. To drobne, ale przyjemne „odkrycie” naturalnego zasobu 🙂 nastąpiło przy okazji sporej pracy nad zaniedbanym do granic możliwości niewielkim sadem złożonym z jabłoni, śliw i… czarnego bzu. Udało się usunąć suche gałęzie i tzw. „dziczki”, trochę rozluźnić zwarcie kępy zdziczałej śliwy (lub ałyczy?) bez odstępowania od przyjętej w Biotopie zasady: zero wycinki. Powoli ukazała się naszym oczom piękna i bardzo stroma skarpa, która daje całkiem interesujące możliwości ogrodnicze. Skarpa po moich i A. cięciach wykonywanych konsekwentnie piłami ręcznymi (z jedynie godzinną pomocą p. Piotra, jednego z pierwszych sympatyków BL i Jego pilarki) nadaje się doskonale do zagospodarowania metodą forest gardening. Po trzydniowej pracy, cały teren pokrył się gałęziami, konarami i wraz z tym co wiatr obrywał i rzucał latami pod drzewa, utworzył trudny do przebycia gąszcz… Mając takie zasoby materii organicznej i strome, wrażliwe na wydeptywanie stoki, szybko zdecydowaliśmy się na wykonanie zapory antyrumoszowej. Całą wypełniliśmy gałęziami, zaczynając od najstarszych i najgrubszych, a kończąc na drobnych i suchych. Wyszło to znakomicie i pierwsza permakulturowa robota jest wykonana! Poza zaporą, która będzie dawała schronienie różnym organizmom, zatrzymywała wodę i osuwającą się ziemię, dawała latami bogatą glebę, wyznaczała dostępny szlak dojścia do stromych powierzchni, otrzymaliśmy kilka mikrośrodowisk dla rozmaitych roślin. Wstępne rozeznanie przyniosło listę zastanych drzew, krzewów, roślin zielnych oraz mchów, porostów, grzybów, ale także rozenanie w tym co i gdzie można będzie dosadzić!

lechnicasad

Udało się też posadzić dwie spore kępy barwinka  (Vinca minor) na uporządkowanej skarpie i przebrać zasoby topinamburu (Heliantus tuberosus) przechowywane do sadzenioa wiosną. W przebieraniu i oczyszczaniu z pleśni bulw topinamburu i sadzeniu barwinka pomagała Maja, a Bogdan w tym czasie zwalczał mechanicznie tarczniki ( z pomocą ściereczki, letniej wody i cierpliwości) na mini cytrusie, który przetrwał w Lechnicy zimę i kilka temperatur wokół zera stopni… Maja i Bogdan prowadzą własną Pracownię Edukacji Żywej.

lechnicamajaboglechnicamajavincatopinambur1W sobotę do Biotopu przyjechali moi przyjaciele leśnicy: Janek z Martą i ich córką, a w samochodzie w jakiś magiczny sposób pomieścili: tradycyjny (dębowy) pień do rąbania drewna i kilka (!) solidnych kawałków z pni brzóz z naroślami i rakowatością, jako uzupełnienie zbioru dydaktycznego. Przypominam, że pierwszy transport złożony był z wybranych, wielkich narośli na brzozie służących do budowy rytualnych samskich bębnów wróżebnych goabdes. Dla tych, którzy chcą więcej informacji na ten temat jest nasza książka: Vggi Varri. W tundrze SamówWydawnictwo Alter

lechnicapieniekTrudno mi wyrazić wdzięczność za te przejawy przyjaźni, zainteresowania Biotopem Lechnica i pomoc w organicznym budowaniu tego niezwykłego miejsca! 🙂 Pracując w rytmie słońca, dyktującego długość dnia, odkrywamy następne kawałki scenariusza jaki napisała tu Natura. Jedynie dla próby opisania tego procesu nazywamy to permakulturą… Biotop Lechnica jest jak poczwarka wciśnięta w zaciszny kąt stodoły. Nie jest jeszcze efektowna i nie nadaje się do podziwiania, ale wprawne oko widzi w niej motyla.

poczwarka