Odkrycia, dary, praca!

przebisniegiOstatnie dni w Biotopie przyniosły „odkrycie” kilku kęp dzikiej śnieżyczki przebiśniegu (Galanthus nivalis) – symbolu przedwiośnia, rośliny miododajnej i powszechnie lubianej. To drobne, ale przyjemne „odkrycie” naturalnego zasobu 🙂 nastąpiło przy okazji sporej pracy nad zaniedbanym do granic możliwości niewielkim sadem złożonym z jabłoni, śliw i… czarnego bzu. Udało się usunąć suche gałęzie i tzw. „dziczki”, trochę rozluźnić zwarcie kępy zdziczałej śliwy (lub ałyczy?) bez odstępowania od przyjętej w Biotopie zasady: zero wycinki. Powoli ukazała się naszym oczom piękna i bardzo stroma skarpa, która daje całkiem interesujące możliwości ogrodnicze. Skarpa po moich i A. cięciach wykonywanych konsekwentnie piłami ręcznymi (z jedynie godzinną pomocą p. Piotra, jednego z pierwszych sympatyków BL i Jego pilarki) nadaje się doskonale do zagospodarowania metodą forest gardening. Po trzydniowej pracy, cały teren pokrył się gałęziami, konarami i wraz z tym co wiatr obrywał i rzucał latami pod drzewa, utworzył trudny do przebycia gąszcz… Mając takie zasoby materii organicznej i strome, wrażliwe na wydeptywanie stoki, szybko zdecydowaliśmy się na wykonanie zapory antyrumoszowej. Całą wypełniliśmy gałęziami, zaczynając od najstarszych i najgrubszych, a kończąc na drobnych i suchych. Wyszło to znakomicie i pierwsza permakulturowa robota jest wykonana! Poza zaporą, która będzie dawała schronienie różnym organizmom, zatrzymywała wodę i osuwającą się ziemię, dawała latami bogatą glebę, wyznaczała dostępny szlak dojścia do stromych powierzchni, otrzymaliśmy kilka mikrośrodowisk dla rozmaitych roślin. Wstępne rozeznanie przyniosło listę zastanych drzew, krzewów, roślin zielnych oraz mchów, porostów, grzybów, ale także rozenanie w tym co i gdzie można będzie dosadzić!

lechnicasad

Udało się też posadzić dwie spore kępy barwinka  (Vinca minor) na uporządkowanej skarpie i przebrać zasoby topinamburu (Heliantus tuberosus) przechowywane do sadzenioa wiosną. W przebieraniu i oczyszczaniu z pleśni bulw topinamburu i sadzeniu barwinka pomagała Maja, a Bogdan w tym czasie zwalczał mechanicznie tarczniki ( z pomocą ściereczki, letniej wody i cierpliwości) na mini cytrusie, który przetrwał w Lechnicy zimę i kilka temperatur wokół zera stopni… Maja i Bogdan prowadzą własną Pracownię Edukacji Żywej.

lechnicamajaboglechnicamajavincatopinambur1W sobotę do Biotopu przyjechali moi przyjaciele leśnicy: Janek z Martą i ich córką, a w samochodzie w jakiś magiczny sposób pomieścili: tradycyjny (dębowy) pień do rąbania drewna i kilka (!) solidnych kawałków z pni brzóz z naroślami i rakowatością, jako uzupełnienie zbioru dydaktycznego. Przypominam, że pierwszy transport złożony był z wybranych, wielkich narośli na brzozie służących do budowy rytualnych samskich bębnów wróżebnych goabdes. Dla tych, którzy chcą więcej informacji na ten temat jest nasza książka: Vggi Varri. W tundrze SamówWydawnictwo Alter

lechnicapieniekTrudno mi wyrazić wdzięczność za te przejawy przyjaźni, zainteresowania Biotopem Lechnica i pomoc w organicznym budowaniu tego niezwykłego miejsca! 🙂 Pracując w rytmie słońca, dyktującego długość dnia, odkrywamy następne kawałki scenariusza jaki napisała tu Natura. Jedynie dla próby opisania tego procesu nazywamy to permakulturą… Biotop Lechnica jest jak poczwarka wciśnięta w zaciszny kąt stodoły. Nie jest jeszcze efektowna i nie nadaje się do podziwiania, ale wprawne oko widzi w niej motyla.

poczwarka

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s